EnglishAfrikaansPolskiالعربيةБългарски中文(简体)ČeštinaDanskNederlandsEesti keelSuomiFrançaisDeutschΕλληνικάMagyarÍslenskaBahasa IndonesiaGaeilgeItaliano日本語한국어LatīnaLatviešu valodaLietuvių kalbaMaltiNorskPortuguêsRomânăРусскийCрпски језикSlovenčinaSlovenščinaEspañolSvenskaภาษาไทยTürkçeУкраїнськаTiếng Việtייִדיש

Pytania

132. O światach równoległych

Czy istnieją światy równoległe i czy ja w tym świecie równoległym mogę się spotkać ze sobą?

I.K. – Zabrze

 

131. O nowym

Ja chcę tutaj zostać. Chcę uczestniczyć w powstawaniu tego nowego świata/ Ziemi. Mam straszne wizje w snach tego co się stanie. Co mam robić? Co mamy robić?

Agnieszka – Barcelona

130.

 Duzo sie mowi teraz o pan w Hollywood. Wszyscy tu zabiegaja o randez – vous z panem po wykladzie w N.Y.C, gdzie jak pan wie zaproszenie kosztowalo 50 000 $. Nawet Celbs z okładek gazet, ktore u pana byly w Cannes z zazdroscia  ukrywaja pana contact. Poniewaz jestem polka i pracowalam w tej „fabryce snow” – to pytaja mnie o pana. I choc Hollywood nie jest juz od lat fabryka filmow (jest fabryka polityki) to ciagle ma jeszcze znaczenie. Mowia o pan „Guru Celbs” co ma znaczyc GC, ale na pana website to GC znaczy cos innego. Jak to jest z panem?

Moim pragnieniem nie jest pana obrazic, bo kilka pana pacjentow ktorych znam naprawde sie zmnielo na dobre. Pozatym tak jak ja jest pan z Polski  choc tam nie mieszka i choc tylko dlatego bardzo dobrze panu zycze. Dan A. i Richard G i wiele innych  z  pierwszych stonow gazet oraz inny Richard (nie od filmu ) – mowia o panu jak o kims nie z tego swiata. To bardzo dobrze, bo oni maja duzy wplywac na innych ludzi. 

Pisze do pana o tym bo nie wiem co mam im powiedziec. Nie wiem skad ma pan to – co czytam na pana stronie? To co pan tu pisze jest w moim sercu od poczatku ! Jak ludzie zaczna tak myslic  i zyc to bedzie dobry swiat. Przepraszam ze pisze tutaj ale napisalam to i wiele wiecej w email ale ciagle dostaje odpowiedz, ze ” z powodu braku lub niewlasciwego kodu e-mail zostanie zniszczony przez system operacyjny”

Mam nadzieje ze teraz to do pana dostanie sie.

 

Joanna P – USA

 

 

129. O kryteriach

Wiem, że robi pan warsztaty na Bali, Mauritiusie i we Francji. Proszę mi i może innym zainteresowanym powiedzieć – kto się nadaje na warsztaty? Jakie stosuje pan kryteria? Znam jedną osobę, która była na tych warsztatach ( Nika) i stała się po nich „zdumiewająca” :). Niestety ja nie dostałam się i nie wyjaśniono mi dlaczego?

bez żalu ale ze smutkiem Joanna – Londyn
Nie ma stałych kryteriów, jest tylko ograniczona ilość miejsc na warsztatach. To też zależy troszkę od szczęścia….może trafiła Pani do takiej grupy, gdzie kandydaci na warsztaty byli bardziej zdeterminowani :) niż Pani – nie wiem?  Dlatego też nie informuję kandydatów o powodach nie przyjęcia ich, ponieważ być może w innej konfiguracji zostali by przyjęci. Warsztaty – ogólnie mówiąc – są dla tych, którzy są „gotowi” na to, aby w swoim rozwoju duchowym dokonać „skoku”. Proszę mi wierzyć, że Wszystkich, którzy zdecydowali się na udział w warsztatach (moich czy innych) szanuję bardzo, ponieważ – moim zdaniem – dokonali właściwego wyboru. Warsztaty ( przynajmniej moje) to tak na prawdę jedyna w życiu okazja, aby spotkać tam swojego opiekuna duchowego, który jest naszym najlepszym doradcą; „opiekun” to ten, który „mówi” do nas w każdej chwili naszego życia, a którego nie słyszymy. Wracając jednak do pytania o kryteria…….jest jedno kryterium o którym do niedawna nie wiedziałem. W poprzedniej odpowiedzi na pytanie nr 128 napisałem zdanie, które nie pochodzi ode mnie ( ja je tylko powtórzyłem)…..” Wiara, to wiedza – tylko na wyższym poziomie „  – więc jeśli ktoś chce wiedzieć Kim jest i po co oraz rozumie lub chce rozumieć to zdanie – na 100 % zostanie przyjęty na warsztaty. Zostanie przyjęty, ponieważ  one przyniosą mu „korzyść”.
Duchowość to stan w którym niczego Ci nie brak – bo to jest naturalnym stanem każdego z nas. Kiedy żyjesz w zdrowym ciele, Twoje serce wypełnia miłość, Twój umysł ma kontakt w mądrością, a wszystko otula dostatek – wtedy spełniasz swoją rolę najlepiej . Ideał ? – tak, ale dlaczego nie ma tak być?  Przecież jesteś potomkiem Źródła Wszystkiego ! 
GC 

128. O wierze

Czym jest wg pana wiara?

Emil R. Praga

 

Wiara to wiedza tylko na wyższym poziomie.

GC

127. O żałowaniu

Czego po śmierci ludzie żałują najbardziej (pytam aby nie żałować) ?

Patrycja – Rotterdam

Nie tego, że zrobili „coś nie tak”.  Nie tego co zrobili w bojaźni lub gniewie. Najbardziej żałują tego, czego nie zdążyli zrobić.

GC

126. O duszy Boga

Czy Bog ma dusza?

Florine – Invitation 345

 

W całym Wszechświecie NIC i NIKT nie ma duszy. Bowiem jak można coś „mieć” , czym się jest?  Ja mam oko, Ty masz rękę, ale żadne z nas nie jest – ani okiem, ani ręką – tylko je mamy. Mieć coś, a być czymś to ogromna różnica.

Kocham Cię – GC

121. O bogactwie

Na podstawie tego co przeczytałem w Pańskich odpowiedziach odnoszę wrażenie, że przywiązuje Pan dość szczególną wagę do pieniędzy. Mam tu na myśli to, że pieniądze mają jakieś znaczenie w życiu człowieka na Ziemi. Czy tak jest rzeczywiście?

 

Rafał – NYC

 

Tak, odnosi Pan dobre wrażenie. Proszę zrozumieć, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia dla tego, Kim jest Pan w swojej istocie, ponieważ tam gdzie Pan przebywa nie mają one żadnego znaczenia. Ale Pańskie ciało przebywa tutaj. I tutaj mają one znaczenie. Oczywiście nie takie, że kto ma pieniądze ten jest „ważniejszy” niż ten, kto ich nie ma. Nie takie, że ktoś kto ma pieniądze jest „lepszy” od tego, kto ich nie ma – nie na tym rzecz polega.

Wszyscy ( czy chcemy czy nie chcemy) uczestniczymy w tej ziemskiej „zabawie”. Mówię tutaj o „zabawie”, ponieważ Rządy krajów w których żyjemy wymyśliły sobie, że ( z naszego wyboru) będą nami rządziły, co znaczy, że będą „PONAD” nami. Tego rodzaju myśl – jest nie tylko niewłaściwa, ale i błędna. Rządy są (powinny być) po to, aby nam służyć. Aby służyć naszemu dobru i rozwojowi. Aby szanować nasze prawa (jako istotom Boskim), a nie tylko prawa stanowione przez ludzi im podległym. Rządy wszystkich krajów powinny podlegać NAM, a nie stanowić prawa, które nie są naszym wyborem. Proszę pokazać mi Rząd, który pobiera podatki ( i często wydaje je niewłaściwie) na nasze życzenie? Czy Ty , albo ja życzyliśmy sobie, aby zabierano nam (za nic) 50 % naszych zarobków?

Teraz wracam do odpowiedzi na pytanie – cytuję:……że pieniądze mają jakieś znaczenie w życiu człowieka na Ziemi….. Tak ! Mają!

Po pierwsze dlatego, że ciału potrzeba różnych rzeczy do przeżycia – żywność, schronienie, wygody, możliwości nauki i rozwoju, itd.

Ale jest inna – ważniejsza – rola pieniędzy. Pieniądze (duże pieniądze, które powinniśmy posiadać wszyscy) dają nam „władzę odmowy”. Na czym to polega? – to jest proste jak linijka…. możemy odmówić wspierania Rządu, który uważamy za niewłaściwy – poprzez przeniesienie naszych podatków gdzieś indziej lub odmowy ich płacenia. Rządy bez naszych pieniędzy są NICZYM – czyli są tym, czym są w swojej istocie. Zamkną nas do więzień ? – nie ! Bo kto to zrobi? Wszystkie narzędzia nacisku (wojsko, policja, służby specjalne, służby nie specjalne, itp) nie pracują za darmo! – a kiedy nie dostaną naszych pieniędzy – będą tym czym są.

Bądźcie bogaci ( jeżeli wiesz Kim jesteś, to nie jest to wcale takie trudne:) )

GC

122. O ambicji

Dzień dobry,

czym jest ambicja? Jak wpływa na człowieka i jego życie?

Pozdrawiam

 

Ambicja to pomysł Ziemski. Nie jest dobra, ani zła – zwyczajnie jest. Czy wpływa na nasze życie? – Tak!  Z ambicją jest tak samo jak ze wszystkim – nadmiar jest szkodliwy, a jej brak powoduje stagnację.

GC

124. O kontroli

Może pytanie nie weszło , co Pan myśli o mind conntrol?  jak się bronić

Rafał Białek

Nie ma takiej kontroli, która może się odbyć bez naszej zgody.

GC

123. O mocnym pytaniu

zadałem pytanie i nie widzę go , mocne pytanie moje czy jest to komercja :) z szacunkiem , pozdrawiam

Rafał Białek

 

„mocne pytanie” nie dotarło. Przepraszam, ale nie wiem o co Pan pyta.

Pozdrawiam

GC

125.O książce

 Drogi Panie GC,

Posiada pan ogrom wiedzy o duchowości, medytacji, sensie życia, uzdrawianiu itd., która na pewno warto by było pozostawić tu na ziemi, więc  moje pytanie brzmi kiedy można się spodziewać Pana książki? :)

Zapisuje się już na listę pierwszych klientow do zakupu księgi. :)

 

Odpowiedziałem już na to pytanie kiedyś.

GC

120. O asystencie

Mam jedno pytanie – czy potrzebuje Pan asystenta ?

Byłam u Say Baby, posiadam różne umiejętności i jest Pan moim GURU, choć bez Pana zgody. Dzisiaj po raz trzeci próbuję zgłosić się na wizytę, może tym razem się uda :)

Adrianna z Walencji

 

Bardzo potrzebuję asystentów. Wypatruję ich na każdych warsztatach. Kilku swoich następców już znalazłem, ale niestety nie z Polski. Czy to takie trudne? TAK ! Ponieważ nie chodzi o to jakie umiejętności posiada „kandydat”, czy u kogo był?  Ważne jest coś innego. To, co jest ważne, to to KIM JEST.

ps. zapamiętam Pani imię i jak otrzymam od zespołu Pani zgłoszenie to  pokłonię się nad nim z specjalną uwagą :)

Serdeczności – GC

119. O sercu

 Witam Serdecznie

Drogi Panie GC .

Czy jest możliwe ,że MOC NASZEGO SERCA odzyska pamięć w jednej chwili i co się wtedy dzieje ?  Czym jest to uczucie ,gdy czujemy ,że serce jest tak bardzo gorące ,wibruje jakby było podłonczone pod prąd ,gdy czujemy je tak bardzo jak byśmy byli nim lub w nim i odczuwamy towarzyszące temu  uczucie światła promieniujące z niego choć tego nie widać . Czy to znaczy ,że jesteśmy blisko  Siebie ? 

dziękuje z góry za odpowiedz 

Z miłością Monika . 

Pozdrawiam Pana cieplutko 

 

Jednym słowem „TAK”, ale jedno słowo nie wystarczy, ponieważ łatwo o błąd.

Pozdrawiam równie ciepło – GC

118. Oświecenie

Dzień dobry,

Czym jest oświecenie?

 

Pozdrawiam,

Joanna

 

Kiedy uwolnisz się od wszelkich wpływów filozoficznych, religijnych i kulturowych –  staniesz na właściwej drodze; Kiedy uwolnisz się od Ego – ruszysz we właściwym kierunku; Kiedy staniesz się świadoma tego co tutaj robisz ( lub masz robić), kiedy staniesz się świadoma Kim jesteś (i będziesz tym) – jesteś na miejscu, jesteś oświecona.

GC

117. O zmianach

 Witam Pana Serdecznie.  Jeśli jest to możliwe, prosiłbym pana o powiedzenie, określenie czasu, lat lub roku w którym maja nastąpić zmiany na ziemi. Chciałbym psychicznie ,do tego przygotować tzn nie chce być zaskoczony.I ewentualne , proszę potwierdzić lub za przeczyć , ze te zmiany nastąpią  za pomocą ataku na Europę islamistów którzy maja dostęp do broni ciężkiego kalibru. Czy do oczyszczenia tak zwanego dojdzie za pomocą komety która zbliża się do ziemi ? I czy ludzie w Polsce będę bezpieczni.

Andrzej, Szczecin

116. O tajemnicach

W odniesieniu  do pytania nr 115 Pana Waldka”Dzień X”ostatni raz”. 

Jest mi nieco przykro i wykazuje lekkie niezrozumienie, że grupa ludzi oświeconych wie o końcu świata  (p. Waldek nazwał to Dniem X) i na pytanie osoby szukającej dopowiedz (mniej oświconej) na te bardzo ważne pytania: cyt. „Jak rozpoznamy dzien „X” ?, „Bedzie on, kiedy CO sie stanie?” – nie otrzymuje odpowiedzi. Nie otrzymuje odpowiedzi, bowiem grupa ludzi o tym zdecydowała. 

Tak sobie myślę, że na świecie jest tyle tajemnic, rządy mają tajemnice przed obywatelami, korporacje i koncerny także mają swoje sekrety o których kowalski nie wie i dodatkowo, dobre istoty, osoby oświecone po tej samej stronie barykady co kowalski także mają swoje tajemnice, nawet w obliczu tak ważnej sprawy. 

Powiedźcie mi gdzie ten biedny człowiek, kowalski szukający prawdy na nurtujące go pytania może je odnaleźć, skoro wszędzie są te tajemnice? Czemu służą te tajemnice? Jak mamy sie przebudzić jeśli tak trudno odnaleźć prawdę? Wiedza jest niezbędna moim zdaniem do przebudzenia i reakcjji.

Jeśli, ktoś trafił na tą stronę, to moim zdaniem nie przypadkiem, jest to osoba, w jakiś tam stopniu bardziej świadoma niż większość społeczeństwa czy to nie wystarczy aby taka osoba mogła się dowiedzieć o tym co czeka go w dniach ostatecznych? Dlaczego to jest ukrywane? Czy to jest sprawiedliwe, że część ludzi o tym wie, ale nie mówi innym, trzyma odpowiedzi w sekrecie? Ja nie mówię żeby byle komu, pierwszemu lepszemu z ulicy o tym mówić, ale chociaż tym którzy szukają, mają otwarte umysłu, tym którzy chociażby trafili na tą stronę www. Co o tym sądzisz GC? 

Dodam, że nie jest to pytanie pisane w sposób pretensjonalny, tylko jest mi smutno, że dobrzy ludzie ukrywają prawdę przed innymi ludźmi i tak wszyscy przed wszystkimi coś ukrywają – nie rozumiem tego choć szanuje tą decyzję. 

 

Piotr Otwock

 

115. O końcu świata

 Czy to prawda za za niedługo będzie koniec świata?

Mateusz z Oslo

 

Nie, to nie jest prawdą –  Świat nigdy się nie skończy, ale domniemam, że ma Pan na myśli ziemię. Jeśli tak jest, to odpowiedź jest nieco bardziej skomplikowana, ponieważ obecny czas jest niezwykle wyjątkowy. Takiego czasu nie było od tysiącleci, ponieważ  – NIKT, kto obecnie tutaj żyje – nie będzie miał już nowego życia (ciała) tutaj na ziemi (choć niektórym pozostanie obecne ciało). To oczywiście nie znaczy, że będzie koniec ziemi – ziemia pozostanie i będzie jeszcze piękniejsza niż jest obecnie. Przemiana, której doczekają wszyscy, którzy mają obecnie nie więcej niż 65 lat będzie bardziej wyjątkowa niż wszystko, co było tutaj dotychczas ( włączając w to pojawienie się Jezusa, Buddy, piramid itp).  Więc powinniśmy cieszyć się każdym nowym porankiem,  każdym oddechem, każdym uśmiechem dziecka. Powinniśmy też po raz pierwszy pomyśleć poważnie o Bogu i o sobie.

Serdecznie Pozdrawiam

GC

 

114. O modlitwie

 Mam takie pytanie. Dwa lata temu bylam u pana na warsztatach w Nicei gdzie otrzymalam „modlitwe”. Mysle ze wszyscy ja otrzymuja, gdyz przynajmniej w mojej grupie otrzymali ja wszyscy. Modlitwe wymawialam mniej wiecej raz w miesiacu az w koncu otrzymalam wszystko co w niej zawarte i co bylo mi potrzebne – od zdrowia po pieniadze. Moje pytanie jest takie: dlaczego nie potrafie tej umiejetnosci przekazac bliskiej mi osobie?

Nika z Londynu

Ponieważ rzecz nie polega na „umiejętności”.  „Modlitwa” – choć to raczej tekst –  został przygotowany z moją pomocą, ale nie ja jestem jego twórcą. Jak zapewne pani pamięta, bo mówiłem o tym na wszystkich warsztatach, tekst ten powstawał długo, gdyż nie wszystkie byty istniejące „tam” i uczestniczące w powstawaniu tego tekstu były w ciele na ziemi – stąd potrzebna była moja pomoc. Tak więc to, co pani osiągnęła stało się dzięki temu tekstowi, a nie umiejętnościom.

Oczywiście sam tekst (w rękach osoby nie przygotowanej) również nic by nie dał, dlatego uczestniczyła pani w warsztatach. Z tego co pani pisze (mam na myśli osiągnięcia) wynika, że przynajmniej przybliżyła się pani „do siebie” – czyli do tego KIM człowiek jest w swojej istocie. Dziękuję :)

Co do drugiego pytania (nie zamieszczonego tutaj) odpowiedź brzmi: „niestety tak”.  Więc proszę korzystać z życia pełnymi garściami, a ponieważ osiągnęła pani wszystkie możliwe instrumenty potrzebne do życia w pełni, proszę zabrać ze sobą „bliską osobę” do najpiękniejszych miejsc na ziemi, abyście razem doznawali  zachwytu nad stworzeniem. Luksus, o który pani pytała, nie jest „grzechem” – jest nagrodą.

Z miłości dla Was obojga

GC

113. O pieniądzach

Myślę że miłość jest ważniejsza od pieniędzy………czy mam rację?
Krystyna z Londynu

 

Nie, nie ma Pani racji. Bo to brzmi tak, jakby powiedziała Pani, że lewa noga jest ważniejsza od prawej ręki, a tak nie jest. Lewa noga jest tak samo ważna jak prawa ręka tylko służą do czegoś innego. Tak o miłości mówią Ci, którzy na „miłości” zarabiają. Dzieje się tak dlatego, że ani jedni, ani drudzy nie wiedzą czym w swojej istocie jest miłość, ale też nie wiedzą czym są pieniądze.

Pieniądze to nie jest coś, czym mamy się różnić lub czego mamy używać przeciwko sobie. I choć pieniądze to „władza” to ludzi rozumni i uczciwi nie wykorzystują ( a przynajmniej nie powinni) władzy przeciw komuś, a raczej dla kogoś. Proszę się zastanowić nad taką sytuacją ( a to tylko jedna z tysięcy sytuacji). Pieniądze zarabiają ludzie, którzy wykonują jakieś zajęcia (pracę). A ludzie, którzy myślą o sobie, że są „władzą” żyją z tych pieniędzy sami niczego nie wnosząc. Ponieważ robią wszystko ( szkolnictwo, religia, itp) abyśmy nie byli tego świadomi, to udaje im się to. Udaje im się to również dlatego, że za nasze pieniądze posiadają środki przymusu (policja, wojsko, stanowienie prawa, itd). Nie rozumieją jednak – i my w swojej większości też nie – że jeśli zabierzemy im swoje pieniądze, to ich „władza” będzie papierowym tygrysem. A przecież to bardzo proste i wcale nie takie trudne. Jak będą już na tyle biedni ( bo sami nie produkują niczego i są na naszym „garnuszku) , że nie będą już potrafili zapłacić policjantom czy wojsku za gnębienie nas, wtedy ich „władza” się skończy. Czy oni o tym czasami myślą? – sądzę że tak bo inaczej byliby nierozumni. A czy my o tym myślimy ? – sądzę, że nie, bo wmówiono nam, że to oni są władzą, a  my ich „poddanymi”. I nie mam w tym wywodzie na myśli konkretnego rządu, bo rządy w zasadzie niczym się nie różnią. Konkludując – mając pieniądze nie wyzbywamy się władzy nad swoim życiem (w sensie materialnym) i stać nas na zatrudnienie posłów, ministrów, prezydentów i innych urzędników, którzy mają służyć dobru ogólnemu.

Więc odpowiedź na pytanie, czy miłość jest ważniejsza od pieniędzy brzmi NIE. Nie jest !
Pieniądze są tak samo ważne jak miłość tylko na innym polu. Obie części ciała są potrzebne tak samo – tylko mają inne zadania.  Taka sama odpowiedź byłaby gdyby Pani zapytała co jest ważniejsze: zdrowie czy mądrość; duchowość czy materia, itd

Oświadczenie, że coś wolimy nic nie znaczy (nie zmienia rzeczywistości) !
To, że ktoś woli ciepłą wodę bardziej niż zimną nie znaczy przecież, że zimna woda stanie się ciepła. To, że wolimy miłość niż pieniądze ( a raczej tak jest) znaczy tyle samo. Znaczenie będzie miał dopiero fakt, gdy pieniądze staną się zbędne (czego nam życzę).

Ktoś, kiedyś nam wmówił, że musimy między tymi sprawami wybierać  – NIE !  nie musimy !  Wybierać musimy tylko między świadomością i jej brakiem. Będąc świadomym; wiedząc KIM jesteś – nie musisz wybierać. Ponieważ wszystko to, jest Ci przynależne.  Po to Bóg stworzył te „rzeczy” abyśmy z nich korzystali dla dobra naszego.

Pozdrawiam i dziękuję za pytanie.

GC

 

 

 

112. O Bogu

Proszę mi powiedzieć dlaczego w obecnych czasach tak trudno jest wierzyć w Boga?

Robert K – Berlin 

Wiara w Boga, czy wiara w cokolwiek zawsze była i będzie trudna, ponieważ wymaga zaufania. Jednak wracając do pytania – ja prowadzę takie warsztaty, które trwają tydzień. Jednym z zagadnień poruszanych na tychże warsztatach jest też próba odpowiedzi na to pytanie i wie pan co? – mimo, że jak mówię, warsztaty trwają tydzień, to zaledwie „dotykamy” tam tego problemu. Więc proszę nie oczekiwać, że tutaj w tych kilku zdaniach odpowiem na to pytanie, ale spróbujmy.

Po pierwsze – proszę zapomnieć WSZYSTKO co o Bogu wiemy lub co nam się wydaje, że wiemy. Wiem, że to nie jest łatwe, ponieważ od tysięcy lat różne kościoły wmawiają nam, że coś o Bogu wiedzą. Głoszą nawet herezje typu, „my reprezentujemy Boga”, „bez nas nie dotrzesz do Boga”,  a nawet napisały sobie książkę, którą każą traktować nam jako „Słowo Boże”, a Bóg nie jest religijny !!  Bóg nie tworzył żadnej religii, bo żadna religia nie jest Mu potrzebna. Bóg nie potrzebuje NICZEGO, ponieważ wszystkim jest. Więc należy zredefiniować  to pojęcie. Moim zdaniem, należy zacząć od przeniesienia pojęcia Boga z pojęć religijnych, do pojęć duchowych.

Po drugie – proszę sobie odpowiedzieć na pytanie KIM / CZYM Bóg jest, a potem będzie już łatwiej :)

Radzę też nie próbować nawet odpowiedzieć sobie na pytanie: Jak Bóg funkcjonuje ( działa)?  – bo to byłoby tak, jakby oczekiwał Pan, że Pański palec u nogi odpowie Panu na pytanie: jak działa (funkcjonuje) ciało. Po pierwsze, nie usłyszy Pan odpowiedzi swojego palca, a po drugie – co on może wiedzieć?

No i warto pamiętać, że P.B.N.N.I.

Pozdrawiam

GC

111. O warsztatach i nie tylko

Witam, serdecznie Panie GC. moja droga nie jest prosta o czym Pan wie, poradzilam sobie z masa przeciwstawienstw.by stac sie tym kim w istocie jestem.,,,,,,,Czy np. odczytywanie ludzkich  mysli i zachowan to norma po tych warsztatach.wiele osob mnie nie rozumie. wrecz sie dziwia ze nie ide za nimi a po czasie okazuzje sie ze mialam racje.Ciagle gdzies biegna choc ja osobiscie nie widze celu tego biegu,,,,,wiec sie wycofuje,bo czuje ze to nie moje….

Czuje to jak by odnajdywanie siebie w tej calej materii….choc praca jest ciezka;;;;Wartosci,,,kasowanioe tych wszystkich programow co wiaze sie z ciaglym obserwowaniwem siebie…Zmienianiem nawykow ..reakcji i itp;;;   Kim jestem a kim nie…W tym wszystkim trzeba pokochac Boga calym sercem…i starac sie ujrzec Boga w kazdej istocie..co wymaga mozolnej pracy nad soba:)

Czy ja to wszystko jestem w stanie ogarnac sercem? Czy moja wiara wytrzyma ? ….choc jest wszystkim

Agnieszka L

 

Na początek jedno sprostowanie odnośnie  tej części zdania….”poradzilam sobie z masa przeciwstawienstw.by stac sie tym kim w istocie jestem”…….Rzeczywiście , poradziła sobie Pani, ale nie w tym, aby stać się tym  kim jest Pani w istocie, ale w tym, iż PRZYPOMNIAŁA PANI SOBIE TO, KIM W ISTOCIE JEST. Może się wydawać, że to tylko „gra słów” ale tak nie jest –  różnica między stawaniem się, a przypominaniem sobie jest ogromna.

Po warsztatach ( i nie tylko) możliwe jest wiele, wiele więcej, ale rzeczywiście takie rzeczy jak odczytywanie myśli to norma. Na pytanie czy jest Pani w stanie to wszystko ogarnąć sercem? dopowiem podobnie. W sercu to wszystko już od zawsze jest. Zatem proszę być dobrej myśli ponieważ jest Pani na dobrej drodze :)

Z Miłością GC

 

 

 

110. O wygranej w lotto

 Witam mam pytanie czy  za pomocą świadomego snu lub OOBE , korzystając z kronik akaszy można wytypować szóstkę w lotto? 

Sławek,Szczecin

 

Odpowiadałem już kiedyś na podobne pytanie, więc znajdzie Pan odpowiedź poniżej. Natomiast przy tej okazji powiem, że nie jest to właściwy powód o OOBE.

 

Pozdrawiam – GC

109. O śmierci

 Co robić po śmierci? podobno trzeba odwrócić się od światła i iść do źródła .nie zwracać uwagi na naszych bliskich zmarłych bo to tylko hologram? takie oszustwo żeby nas zaciągnąć z powrotem na ziemię .

Lili Anna

Rozumiem, że ma Pani na myśli śmierć ciała ?  – a nie śmierć potocznie rozumianą jako koniec życia.

„Tam” nie ma żadnych „hologramów” ani oszustw, więc proszę te pomysły odrzucić. Jednak mimo to, odpowiedź nie jest prosta, ponieważ wszystko zależy od tego kim jest osoba, która z ciałem się rozstaje oraz sposób w jaki to robi. Inaczej jest z osobami, których ciało umiera w sposób „gwałtowny” . Inaczej jest też z osobami, które były w życiu wyznawcami jakiejś religii w sposób ortodoksyjny.  Oba te przypadki są ( a raczej mogą być) raczej smutne – inaczej mówiąc trudne.

Natomiast jeśli osoba opuszczająca ciało „umiera” w sposób „łagodny” i  nie należała do osób wymienionych powyżej, to nic nie musi robić. Po prostu jest w domu.

Pozdrawiam

GC

108. O warsztatach

Na Panskiej stronie na FB pojawila sie informacja, ze nawet osoby z listy osob przyjetych na warsztaty, nie beda mogli w nich juz uczestniczyc. Tak jest, czy tak nie jest?

Krasna, C – Sevilla 

 

Każdy, kto do tej pory został zakwalifikowany do udziału w warsztatach i wyrazi wolę ich odbycia – może w nich uczestniczyć. Jedynym co się zmieniło jest to, że warsztaty 1-stopnia nie będą prowadzone już tak długo, jak wcześniej zakładałem. Zmiana ta, spowodowana jest życzeniem Mistrza EMILA, abym zajął się innymi ważnymi zadaniami.  Wobec tego, poprosiłem mój Zespół, aby ustalić ile (z zakwalifikowanych już osób) jest zainteresowanych wzięciem udziału w Warsztatach. Ta wiedza pozwoli mi na ustalenie – ile osób spośród nowych Klientów – mogę jeszcze przyjąć na te warsztaty. Po szczegóły proszę zwrócić się do mojego zespołu.

GC

107. O przyzwyczajeniach

Przyzwyczajenia są dobre? Czy przeszkadzają?

Mariusz

 

Nic nie jest „dobre” lub „złe”. Jednak gdybym mógł wybrać między „przyzwyczajeniem”, a „wyborem” – wybrałbym to drugie.

Pozdrawiam GC

106. O duszach

Dusze wybierające kim chcą być na Ziemi pochodzą z astralu czy „nieba”?
Czy istnieje ciągle ta sama liczba dusz, czy pojawiają-rodzą się ciągle  nowe?
Czy dusza żyjąca na ziemi w ciele człowieka nawet gdy jest dobra (tzw.dobry człowiek) to czy po śmierci ciała może  trafić do astralu?Gdzie trafiają takie dusze?
Pozdrawiam z ogromną ciekawością
Monika – Zamość

 

Nie podejmuję się odpowiedzi, gdyż z tego tekstu wynika,  że aby odpowiedzieć na to pytanie – powinienem (minimum przez tydzień)  mówić o duszy.

Pozdrawiam

GC

105. O snach

Drogi Panie GC

Chcialam Pana zapytac ,czym sa sny ? Jakie jest Pana zdanie na ten temat ?Czy sa tylko pewnego rodzaju projekcja umyslu ?(tzw.marzenie senne ) Czy sa czyms wiecej ?Zwlaszcza takie mega realne ,gdy budzimy sie i zdaje sie nam ze byly rzeczywistoscia ?

Pozdrawiam cieplutko

Z Miloscia Monika

 

W snach można oczywiście marzyć (choć lepiej robić to na jawie), ale nie są one „projekcją umysłu”. Są czymś znacznie więcej ( ale o tym opowiem Pani w trakcie wizyty w grudniu) choć są bardzo trudne do zrozumienia.  Powód tego jest jeden: nie jesteśmy tym, za kogo się uważamy. To największy „przekręt” światowych religii. Jeśli człowiek zrozumie, że żyje od setek tysięcy lat w błędzie i pozna „zasady” ; „prawa”; obowiązujące w świecie w którym rzeczywiście istnieje ( nie mówię o Ziemi) – wtedy zobaczy, że takie coś, jak „problem rozumienia snu” jest czymś mniej, niż pyłek.

Jednym zdaniem : sen to rzeczywistość, ale w świecie, którego „praw” nie znamy.

Pozdrawiam GC

104. Osobiste pytanie

Miałam słaby kontakt z moim Tatą, zmarł rok temu, dość dziwnie…czy odszedł do dobrego bytu nieba? Czy jest przy mnie? Wspominam go dość często….

Justyna G. Tarnów

 

Bardzo przepraszam, ale to jest bardzo osobista sprawa. Nie znam Pani i nie znałem Pani ojca – skąd więc miałbym wiedzieć dokąd odszedł?

Mogę jedynie powiedzieć dwa zdania na ten temat. Ojciec nigdzie nie odszedł, gdyż ludzie są nieśmiertelni. To tylko Jego ciało „straciło sprawność” ale On jest tam, gdzie zawsze był.  Dugie zdanie dotyczy raczej Wszystkich i jest chyba w Polsce znane „Kochajmy teraz, bo ludzie odchodzą zawsze w nieodpowiedniej chwili”

Pozdrawiam – GC

103. O Państwach

 Które Państwa są poukładane z Kosmitami? I co z tego wynika? 

 

Żyję już dość długo ale nadal bardzo je lubię

GC

102. Różniste pytania

Witam pięknie :)
Drogi Panie GC, mogła bym poprosić o wskazówki zawarte w trzech pytaniach? :)
1.W jaki sposób można rozpoznać, że przebywa się w białym astralu, a nie u źródła? Czy miał by Pan jakieś wskazówki: jak nie dać się „naciągnąć” na biały astral i nie zgubić świadomości istnienia przestrzeni poza astralnej i podążać w jej kierunku? (nie wiem jak tą przestrzeń nazwać, być może to źródło).
2. Jak Pan postrzega:  dwa kółka nachodzące na siebie ze wspólną przestrzenią? „Według „św geometrii” ta przestrzeń nazywa się: mandorla, vesica piscis, aureola, łono tworzenia, źródło świadomości, łono wszechświata. Z kosmicznego punt widzenia, to kształt portalu (przejścia) Z ewolucyjnego: dwie komórki łączą się i dają życie. A może jest to również kształt duszy?
3. I czy to „prawda”: iż rodząc się ze źródła, nasza dusza składa się z dwóch części? (i nie jest to  pierwiastek żeński-męski, minus-plus tylko dwie integralne całości. Podobno (przez matriks czy astral) ta jedna część nie trafia na ziemię (może trafia na drugą ziemię, może jest gdzieś przechwytywana, rozdzielona…. A może to indywidualne przypadki…? :). Czy należało by ją odnaleźć i się z nią połączyć?

Panie GC, z serca serdecznie dziękuję i kwieciście pozdrawiam :)  :) :)

Magi Skalska, Warsaw

 

Astral to paskudna sfera i nawet o niej nie myślę – stąd też nic nie wiem o białym astralu.

Dwa kółka nie są kształtem duszy.

Już to kilkakrotnie mówiłem tutaj, że nie mamy duszy – to dusza ma ciało. Na dodatek dusza ma wiele ciał, więc wątek o tych „częściach” jest w pewnym sensie prawdziwy.

GC

101.O współpracy

Wiem, że ogranicza pan dostęp do siebie poprzez podnoszenie ceny za wizytę. Ale czy to to ma sens? Czy to rzeczywiście spełnia Pańskie oczekiwania? To, że tak jest wiem od Pana, bo jestem Pańskim klientem.

Aksel – Skandynawia.

Tak, ma Pan rację, ale to niestety nie ogranicza niczego. Może tak jest w przypadku Klientów z Polski, ponieważ dla Nich wydatek rzędu 500 czy 5 000 euro jest sporym wydatkiem i trzeba sporej determinacji i woli, aby temu sprostać. I to – w tym przypadku – działa, choć nie zawsze. Ponieważ i w Polsce są osoby, które nie bardzo rozróżniają 500 euro od 5 000 Euro – inaczej mówiąc – jest to im obojętne.  Jednak mimo wszystko zastosowanie tej metody jest ” ograniczenie” słuszne. Oczywiście – jak Pan wie – nie chodzi tutaj o wysokość opłaty, ale o CZAS. Moje ciało nie ma tyle czasu, aby zajmować się osobami, których „boli głowa”. Dla takich osób (choć rozumiem, że to może być dla Nich bardzo uciążliwe i ważne) jest wielu innych wspaniałych doradców, którzy im w tym pomogą. Ja mam inne „zadania” – moim zadaniem jest wspieranie tych, którzy zajmą moje miejsce na tej „kulce” zwanej Ziemią.

Obecnie niemal już wszyscy wiedzą, że czas się skraca. Dlatego problemem – o którym Pan pisze w swoim pytaniu – jest to, jak ograniczyć (zbyteczne)  wizyty tych, dla których 5 000 euro  jest tym samym co 50 tyś czy 500 tyś.  Wizyta ( 3 godziny) dla Polaka wynosi 500 Euro, kiedy dla każdego innego jest ona 10 razy większa, czyli wynosi 5 000 Euro. I co? – myśli Pan że to coś zmienia? – Nie!  Jest tylko jedna różnica – Polacy są bardziej zdeterminowani ( i chwała Im za to, bo to znaczy, że taka wizyta jest Im rzeczywiście potrzebna). Ktoś, kto wkłada dużo wysiłku, jest więcej „wart” od takiego, którego stać na wszystko bez wysiłku. Nie chcę przez to powiedzieć, że popieram lub „wynoszę” niedostatek nad bogactwem – NIE.  „Bieda, Niedostatek, Ubóstwo” są poniżające i nie należy uważać tych cech za cnotę. Ludzie ( wszyscy ludzie, którzy to wybierają) powinni być bogaci. Jednak przykre jest to, że Ci, którzy są rzeczywiście „nieprzyzwoicie bogaci” mogą mieć wszystko nawet wtedy, kiedy jest to tylko Ich „fanaberią” lub sposobem na jeszcze większe bogactwo. I obecnie jest tak, że Osobom z innych krajów jest zazwyczaj zupełnie obojętne ile to kosztuje.

Czy to, że ludzie płacą więcej ma jakieś znaczenie ? – dla mnie nie ma żadnego, ale dla dzieci, które „konsumują” te pieniądze ma.

Co z tym zrobić? (to jest pytanie do Pana). Proszę sobie wyobrazić taką oto sytuację: jest potencjalny Klient z Polski, dla którego wydanie 5 000 Euro na Warsztaty jest życiowym wyzwaniem. I z drugiej strony – jest Klient z USA czy z Argentyny, który zapłaci nie tylko obowiązującą go stawkę – czyli 50 000 Euro, ale znacznie więcej. Co by Pan zrobił na moim miejscu?  Ja nie potrzebuję tych pieniędzy, ponieważ mam swoich pieniędzy wystarczająco dużo jak  na czas życia mojego ciała. Ale mam ograniczony CZAS do pracy dla innych – nie tylko dlatego, że czas mojego ciała jest ograniczony ( bo to mogę zmienić), ale dlatego, że każdy z nas żyje dla siebie (dla własnego rozwoju, po tutaj jesteśmy). Ja też mam swoją „rodzinę”, najbliższych, ukochanych, „moich”, itp. Poza tym mam inne zadania od mojego Mistrza nad Mistrzami – EMILA.

Tak na prawdę – moja odpowiedź jest pytaniem do Pana. Jak ograniczyć ilość osób (Klientów), którzy mają nieograniczone możliwości finansowe ( i których jest coraz więcej)  dla których stawka za wizytę nie stanowi żadnej przeszkody nawet wtedy, gdyby ją podnieść jeszcze 10 czy 100 razy?

I nie chodzi tutaj o to, aby ograniczać ilość Klientów w ogóle,  bo ja lubię swoich Klientów. Chodzi o „jakość” tych Klientów. Chodzi o takich Klientów, którzy np. po warsztatach  nie będą tylko zarabiali jeszcze więcej pieniędzy ( bo będą i to jest OK. ) ale o takich, którzy – poza własnymi korzyściami –  będą się tym „dzielić” z innymi.

Przy czym „dzielenie się” nie musi (choć może) znaczyć to samo, co darowanie. Ponieważ „darowanie”  wcale nie musi być czymś właściwym lub dobrym, gdyż są tacy ludzie, którzy sądzą, że jeśli coś posiadamy, to powinniśmy ich zwolnić z własnej pracy nad tym, aby to osiągnąć samemu i mamy obowiązek „podarować” Im to coś – pytam dlaczego?

Dlaczego ktoś, kto włożył w swój rozwój wiele czasu, pracy, pieniędzy, wyrzeczeń,  itp –  ma to darować innemu? – przecież w ten sposób pozbawia Go sposobności pokazania sobie i światu Kim jest, a na dodatek akceptuje fakt, że ten ktoś uważa się za „gorszego”.  „Darowanie” (choć nie zawsze) jest jałmużną – ale dzielenie się jest OK.

Dziękuję za pytanie, pozdrawiam i czekam na poradę.

GC

100. O przekręcie

A co z Jezusem i wiarą chrześcijan czy to przekręt ? Nikt nie oddałby życia za próżną ideę .

 

Janusz G – Olsztyn

 

Życia nie można oddać, ponieważ NIGDY go nie tracimy. Nie znam się na „przekrętach” ale Chrześcijan „przekręcono” – gdyż Jezus nie przybył tutaj po to, aby tworzyć nową religię (to uczynili niby w Jego imieniu) – „biznesmeni”,  ale przybył po to, aby „pokazać” nam KIM jesteśmy i na co nas stać. Niestety ta misja wyszła niezbyt dobrze, choć mimo to, zasługi Jezusa są ogromne. Bo przecież to ON przypomniał nam Kim jesteśmy. Niestety nie dotarło to do większości. Większość skupiła się na „Cudach”, choć być może to tylko „kronikarze” tak to opisali. Reasumując – Jezus był człowiekiem na niezwykłym poziomie duchowości, do którego niektórzy z nas dążą. Teraz nastał czas, abyśmy to „pokazali”. ON nie przyjdzie ponownie na Ziemię ( przynajmniej nie jako JEZUS) ale Jego plany, które czynił przez cały ten czas nieobecności tutaj, będą wspaniałą okazją, abyśmy udowodnili, że jesteśmy gotowi na tworzenie nowej – lepszej – cywilizacji. Przykro mi bardzo, bardzo, bardzo – ale osoby uznające się za Chrześcijan nie są w dobrej sytuacji, ponieważ zostali zwyczajnie oszukani przez  „szefów” tej firmy. Oczywiście Ci, którzy szczerze wierzyli swoim „przywódcom” nie poniosą straty, ale Ci „ortodoksyjni” – będą musieli za to „zapłacić”. Ponieważ wiara nie jest głupia – wiara jest mądra. Inaczej mówiąc – wiara nie jest zbywaniem odpowiedzialności – wiara jest odpowiedzialna. Wiara nie jest „głupotą” – to stan istnienia. Głupotą jest brak wiary. Ale słowo „wiara” jest pojmowane przez większość zupełnie mylnie.

 

Pozdrawiam

 

GC

99. O sile rażenia

Czytam wszystkie pana wypowiedzi z wielkim zainteresowaniem, kiedyś użył Pan takiej formuły – cytuję ” ludzie z wielką siłą „rażenia” są ważniejsi od innych. Co to znaczy?

Olivia – Madryt

 

To dość proste. Proszę sobie odpowiedzieć na takie pytanie: „Czy to co ja mówię (mam na myśli to co Pani mówi)  dociera do kilkunastu milionów ludzi?  – odpowiedź jest  prosta – NIE.  Co to znaczy? – Pani „siła rażenia” jest mała.  Wiem dobrze, że pod tym pytaniem jest pytanie o ceną mojej „usługi”. Tak, cena jest „wysoka” tak samo jak cena nas wszystkich (mam na myśli uczniów Emila – czyli 110 osób) ale to nie jest spowodowane tym, że potrzebujemy Pani pieniędzy, gdyż mamy ich wystarczająco ( z nawet za wiele) jak na swoje potrzeby. Proszę pomyśleć, co 80 letni człowiek może potrzebować? – moje potrzeby są pewnie mniejsze niż Pani.  Cena jest „wysoka”  ale nie dostatecznie. Ponieważ moi Klienci, którzy mają dużą „siłę rażenia” – nawet nie wiedzą, że coś z ich portfela ubyło. Inaczej jest z mieszkańcami Polski ( choć oczywiście nie wszystkimi). Dla przeciętnego Polaka, cena jest wysoka ( choć to tylko 10% normalnej stawki) ale jest taka dlatego, aby wyeliminować tych, którym nie jest moja usługa potrzebna. Aby „tracić czas” tylko dla tych, którzy są na tyle zdeterminowani, aby coś ze swoim życiem zrobić dobrego. ( tak naprawdę „najcenniejsi są Ci, którzy pożyczają pieniądze na moją usługę). Czy to znaczy, że dla „biednych” nie ma tu miejsca? – NIE.  To właśnie Oni są najbardziej cenni (dla siebie) i najwięcej korzystają.

A  teraz wracam do Pani pytania. Osoby które są światowej sławy aktorami, pisarzami, biskupami, wokalistami, biznesmenami, prezydentami, etc – mają większą „siłę rażenia” niż Pani i ja razem. Dlaczego?  – bo ich słucha miliony ludzi, a nas nie. Kiedy reżyser nakręca film w którym są moje „nauki” ( słowo „nauki” jest oczywiście przesadą) to odbiorcy tych filmów stają się lepszymi ludźmi. To jest siła rażenia!!!!   Kiedyś mój Mistrz „EMIL” „natchnął” pewnego reżysera do nakręcenia filmu. Film się ukazał, a miliony ludzi uwierzyło w „moc”  którą posiadamy. To jest, to  „siła rażenia”.

Kiedy jakichś mój Klient – powiedzmy miliarder – zrozumie, co do Niego mówię – i  zmieni zasady swojego życia i życia swoich pracowników ( mówimy tu o setkach tysięcy ludzi) – to jest „siła rażenia”

Takich przykładów mógłbym opisać setki, ale po co?

Są tacy ludzie, którym jest to potrzebne i tacy, którzy myślą, że nie. „Wolna wola” – to, to determinuje wszystko. Tylko od Ciebie ( ode mnie) zależy to, czy TERAZ chcemy to zrobić, czy później?

ps. akurat teraz żyjemy w takim czasie, w którym tylko „TERAZ” ma sens, ale dla tych którzy tego nie są świadomi nie ma nic straconego. zrobią to kiedyś, gdzieś indziej.

 

Pozdrawiam. GC

 

98. Dzień „X” ostatni raz

Jestem przekonany ze  dzien „x” nastapi (mam koszmarne sny, ktorych nigdy do tej pory nie mialem). Wiem, ze Pan to wie i moim zdaniem jest Pana obowiazkiem to powiedziec – stad moje pytanie:

Jak rozpoznamy dzien „X” ? 

Bedzie on, kiedy CO sie stanie?

Waldek z Chicago

 

Panie Waldku. Moim „obowiązkiem” nie jest odpowiadanie na Pańskie pytanie, moim „obowiązkiem” jest (tak jak i każdego z nas) bycie dobrym człowiekiem. Ponieważ jednak rozumiem, że Pańską intencją nie jest tylko zaspokojenie własnej próżności, ale również troska o innych – to odpowiem na to pytanie. Jednak nie umieszczę odpowiedzi tutaj. Odpowiedź tę umieszczę najpierw w miejscu do którego mają dostęp tylko moi Klienci i zadam Im jedno pytanie – upublicznić tę odpowiedź czy nie?. Jeśli Ich odpowiedź będzie „TAK” – wtedy Pan i inne osoby zainteresowane będą mogły ją przeczytać i zrobić z nią to, co zechcą. Natomiast jeśli odpowiedź moich Klientów będzie na „NIE” – wtedy pozostanie to tylko do Ich wiedzy, ale na obecnym etapie nie wiem, czy chcecie Państwo to wiedzieć.

Ponieważ 80% moich Klientów nie mówi po Polsku i nie ma konta tutaj – Wszyscy otrzymają e-maila z wiadomością, że takie pytanie istnieje i że proszę Ich o decyzję, co do publicznej publikacji tej odpowiedzi.

ps. mam nadzieję, że satysfakcjonuje Pana ta odpowiedź i docenia Pan wagę tego przedsięwzięcia ?

( 28.09.2016)

Na wstępie muszę panu jednak podziękować, za to, że zadał Pan to trudne dla mnie pytanie, ponieważ zmusiło mnie ono do zwerbalizowania odpowiedzi, którą odkładałem ciągle na później.

Odpowiedź, której tutaj nie zamieszczę, jest dość trudna do przyjęcia o czym świadczą wypowiedzi moich pt. Klientów, którzy ją czytali. Nadchodzący czas, to czas niewyrażonego smutku i radości, jednak ponad wszystko, to czas zmian na skalę kosmiczną. Powstaje więc pytanie, czy możemy jeszcze coś zrobić, aby pozostać wśród tych, którym będzie dane uczestnictwo w budowie nowej wspaniałej cywilizacji? – tak, możemy. Aby nie powielać odpowiedzi – wklejam ostatnie zdanie, jakie w tej niepublikowanej odpowiedzi się pojawiło.

Dziękuję Wszystkim z Państwa, którzy odpowiedzieli na pytanie, które w moim imieniu zadały Panie z Zespołu. Wynik jest  następujący: 165 osób na NIE i 135 osób na TAK.  Dlatego uszanuję Państwa oczekiwania co do publikowania tej odpowiedzi i NIE zostanie ona opublikowana w najbliższym czasie. Co dalej? – wzrastajcie tak szybko jak to możliwe. Przygarnijcie do siebie tych, których kochacie najbardziej i razem próbujcie być gotowymi do tych zmian. Możecie też liczyć na moją pomoc (choć niezbyt długo) i pomoc waszych opiekunów.  Kocham Was – GC

97. O byciu

Ja jestem stolarzem – artystą stolarzem. Ktoś inny jest Arabem, księdzem, złodziejem, Żydem, Polakiem, dyrektorem itd. Pan ciągle pisze o tym, że trzeba wiedzieć kim się jest – my to wiemy! Czy może pan wyjaśnić o co panu chodzi?

Arnold – Paryż

 

Panie „Arnoldzie” – nie ma Pan na imię  Arnold tylko Adam, pochodzi Pan z Torunia i ciągle zastanawia się Pan, czy oddać byłej żonie ten rower do którego była Ona przywiązana, a który zabrał Pan Jej ze złości (zasadnej) do Niej. Wiem też, że Pańskie pytanie jest prowokacyjne ( co świadczy o Pańskiej inteligencji). Wie Pan tak samo jak ja, że bycie „stolarzem – artystą ” (co jest prawdą) nie stanowi o tym – Kim jesteśmy. Wiem też, że pytanie to nurtuje Pana, tylko złości Pana to, że ja wiem, a Pan nie wie. Jeśli napisze Pan, że jest tak jak mówię – odpowiem Panu.

Ciąg dalszy nastąpi lub nie

To jest prawdą – złości mnie to. I przepraszam za tego Arnolda, rower też zwrócę

Adam – Toruń

 

Złość jest tutaj zupełnie zbyteczna (choć w tym wypadku pozytywna, bo doprowadziła Pana do zadania tego pytania) zbyteczna dlatego, że Pan wie tak samo jak ja KIM PAN JEST. Błąd jest w tym, co Pan napisał w pytaniu. Gdyż nie jest Pan artystą stolarzem, ani ktoś inny nie jest Arabem, księdzem, złodziejem, etc.  Tak jest (czyli tak to opisujemy) kiedy mówimy z pozycji ciała. A ciało (Pańskie czy moje) nie jest nami.

Każdy z nas ( w swojej istocie) dokładnie wie KIM JEST.  Jest tak, bo inaczej być nie może. Wiedza o tym, jest w każdej rzeczy, którą napotykamy, ale my – nie chcemy lub nie potrafimy do niej dotrzeć, ponieważ wymyśliliśmy sobie, że jesteśmy „stolarzami” – a to tylko funkcje przez które się przejawiamy. Kiedyś (bardzo dawno temu) potrafiliśmy tę wiedzę odczytywać, ponieważ Wszechświat jest „Biblioteką”

Wiedza o tym KIM JESTEŚ – „załatwia” wszystkie ludzkie „problemy” i dlatego jest tak istotna – a dokładnie  mówiąc – BYCIE TYM Kim jesteśmy. Jeśli przez kilka sekund w całym swoim życiu człowiek  potrafi być tym kim jest – takie sprawy jak zdrowie, pieniądze, szczęście, długość życia i absolutnie WSZYSTKO (nawet to „niemożliwe) może stać się naszym doświadczeniem. Wtedy – nawet jeśli w tych kilku sekundach nie zdążysz spełnić swoich pragnień – będziesz widział całym sobą, że jest to możliwe, a ta wiedza (doświadczenie) będzie owocować przez całe nasze życie tutaj.

Człowiek – aby siebie dostrzec/usłyszeć – musi nauczyć się milczenia.

 

Pozdrawiam bardzo serdecznie i przepraszam, że pozwoliłem sobie na to publiczne obnażenie, ale udawanie, że jesteśmy kimś innym – nie jest właściwe.

 

GC

 

 

 

96. O „wiedzeniu i widzeniu”

Chce wiedzieć. Chce widzieć. Jak przejrzeć? 

Mariusz Głowacki – Warszawa

 

Panie Mariuszu – problem nie polega na tym, aby coś „wiedzieć” gdyż to jest stosunkowo proste ( choć od tego trzeba zacząć), problem polega na tym  – co z tym (tą wiedzą) zrobić. Czasami na moich warsztatach Klient mówi …..”TAK ! – zawsze wiedziałem, że tak jest, jak pan mówi”………. i to jest bardzo prawdopodobne, że On „wiedział” , bo skoro ja to wiem, to każdy może to wiedzieć. Bo jest tak, że jeśli jedna osoba żyjąca na tym świecie coś umie/wie – to jest to dostępne dla każdego. Tak na prawdę – każdy z nas „wie” WSZYSTKO, tylko nie wie, że wie; tylko „zapomniał”, że wie.  Ale „wiedzenie” – to dopiero początek.

„CHCĘ WIDZIEĆ” – Chce Pan Widzieć – do „widzenia” nie trzeba „chcenia”. Widzimy wszystko ( oczywiście nie zawsze będąc tego świadomymi) bez naszej woli. Ale z tego też wynika niewiele, bo cóż z tego, że coś widzimy, skoro tego nie dostrzegamy?; nie potrafimy tego zinterpretować? Na przykład – widzi Pan drzewo (normalne drzewo) to nie myśli Pan o nim jako o „cudzie” bo cóż w nim znowu tak cudownego? – niby nic. Ale kiedy nauczy się Pan uważności – to zada sobie Pan np. takie pytanie – skąd to drzewo wie (od milionów lat) że jest gruszką? i dlaczego ta „fabryka” gruszek daje co roku owoce gruszki, a nie np. mango? Jak ta „fabryka” działa, skoro nie ma tam żadnych przewodów dostarczających prąd, nie ma robotników, dyrektorów, „gruszkowego ministerstwa”,  portierów, ochroniarzy, itd . Wiem, wydaje się Panu, że Pan wie gdyż „nauka” już dawno to opisała. Tak – nauka opisała jak to się dzieje, ale nie opisała dlaczego.

„JAK PRZEJRZEĆ” – nauczyć się „stawania się” tym, KIM Pan jest. Czy to jest trudne ? – Tak i nie. Wszystko zależy od tego, czy  te pytania, które Pan zadał były poważne

 

Pozdrawiam serdecznie

 

GC

95. O warsztatach raz jeszcze

Wiele słyszałem o pana warsztatach w Nicei, ale ciągle czuję niedostatek. Czy może Pan więcej napisać o tych warsztatach? 

Paweł R. Warszawa

Tak, mogę.

Od dnia powrotu z Nepalu, gdzie brałem udział w niesamowitym mitingu z moim Mistrzem ( i nie tylko z Nim)  „Emilem” – znanym niektórym osobom z książki ” nauki Mistrzów dalekiego wschodu” (tak, On nadal żyje) , którą napisał 100 lat temu Pan Spalding,  przestałem „owijać w bawełnę” sprawy o których powinni wiedzieć wszyscy. Dlatego odpowiem na to pytanie bez „owijania w bawełnę”

Warsztaty są dedykowane tym, którzy (choć być może o tym nie wiedzą) chcą (pozostając w ciele) nadal istnieć w nowym świecie, który będzie początkiem nowej cywilizacji. To nie jest niczym nowym, ponieważ takie „zmiany” miały już wielokrotnie miejsce na naszej Ziemi. Inaczej mówiąc – warsztaty są dla osób, które uważają, że rozwój duchowy ma sens. Czym jest rozwój duchowy? – świadomością ! Świadomością tego Kim jesteśmy, skąd tutaj przybyliśmy ( mówię o ciele) i po co tutaj jesteśmy. Czy „normalny” człowiek powinien o tym myśleć? – nie, nie musi.  Może nadal zajmować się tym (zarabianiem, posiadaniem władzy, wygrywaniem, „kochaniem” zwierząt, etc) czym się zajmował.  Nic mu się nie stanie, wszystko czego będzie kiedyś żałował, to to, że nie brał w tym udziału. Jego ciało oczywiście „zginie”, ale człowiek nigdy nie umiera. Człowieka ( czyli prawdziwej Jego istoty) nie można „zabić” – można „zabić” tylko nasze ciało.

I to w wielkim skrócie jest „zadaniem”, któremu mam sprostać. Człowiek, który odbędzie te warsztaty i doświadczy tego kim jest, nie będzie już musiał myśleć o zarabianiu pieniędzy, zdrowiu, powodzeniu, szczęściu, etc  – dlaczego? Ponieważ wiedząc kim jest ( i doświadczając tego)  – wszystkie te „bzdurne” problemy nie będą Go dotyczyć. I nie musi w tym celu zamieszkać w „grocie w Indiach”  – może nadal żyć ze swoją rodziną, przyjaciółmi; może nadal pracować lub nie. Tak naprawdę może „wszystko” (włącznie z czynieniem „cudów”. które nie istnieją).

Czy na te warsztaty może „zapisać” się każdy? – NIE !

Po pierwszej standardowej wizycie ( lub po kilku wizytach) orientuję się, czy Klient przyszedł po to, aby usunąć mu „ból brzucha” (co oczywiście jest uciążliwe, ale nie ja muszę się tym zajmować, bo są setki innych osób, które się  tym zajmują)) czy też poszukuje powodu tego przykładowego „bólu brzucha”. Bo nie „sygnały ciała” są ważne – ważne są powody tych sygnałów. Jeśli szuka powodów ( inaczej mówiąc pyta „dlaczego”?), to jest potencjalnym „Klientem” na udział w warsztatach.

Mam prawie 80 lat. Zajmuję się tymi problemami od lat 40-tu. I od czasu, kiedy „Emil” wybrał mnie sobie na swojego ucznia – (dzięki Jego pomocy) zazwyczaj się nie mylę. Oczywiście moje życie (wcześniej) wyglądało tak, jak Twoje. Wszystko było OK. – ale nie wiadomo dlaczego, tak nie było?.

Jeśli jesteś gotów na największą przygodę  swojego życia i na zmianę, której nie dokonałeś przez te tysiące lat życia ( bo wmawiano nam, że „nie jesteśmy godni” ) , to zapraszam. Jeśli nie – nie martw się – potrwa to troszkę dłużej, ale i tak (wcześniej czy później) MUSISZ powrócić do źródła, bo innej drogi nie ma. To, co nazywasz życiem – to tylko gra w której tylko krew jest prawdziwa.

        ” P.B.N.N.I.”

Więc jeśli nie boli Cię noga, gardło, serce,kostka, etc – i wszystko jest OK – ale nie jesteś szczęśliwy, to zapraszam. Jeśli jesteś – to gratuluję i jestem pewien, że zobaczymy się niebawem.

Pozdrawiam Wszystkich.

GC

 

ps. I nie martwcie się moją „starością” – moja żona z którą jestem od 13 lat, a która ma ponad lat 30 mawia czasami: ” czuję się przy tobie staro” – a wiesz dlaczego Ona tak mówi?  Bo jak wiesz Kim jesteś i potrafisz tego doświadczyć, wiek przestaje istnieć.  Wiek, czas, przestrzeń, zło, dobro, choroby, umieranie w wieku 90 lat, etc – to tylko „umowa” między Tobą, a Tobą.

 

94. Dzień X – bać się czy nie?

Tak jak pan – mieszkam we Francji. Miesiac temu spacerowalam z moja przyjaciolka po Promenade des Anglais i w pewnej chwili pokazala mi pana, jak jechal Pan autem. Powiedziala…zobacz, to jest pan Gc, dzieki ktoremu jestem teraz taka, jak mowisz. To prawda jest inna – pozytywnie inna :). Opowiedziala mi o panu i pana mistrzu Emilu. Przeczytalam wszystko co jest na tej stronie 50 razy. Teraz, po Pana warsztatach z mistrzem Emilem i wielogodzinowej rozmowie z Elise (ta przyjaciolka) pojawilo sie w moje serce pytanie. Nie wiem jak nazwać ten dzien,ktory ma nastapic, ale za przykladem tej pani, co zadala ptyanie nr 90 – nazwe ten dzien, DNIEM X.  Pytanie jest takie (ale to  wlasciwie dwa pytania).

1. Czy Pan czeka na ten dzien X  – a jesli tak, to dlaczego ?

2. Czy ja, tez powinnam na niego czekac, czy się go bac – i dlaczego ?

Z szacunkiem – Patricia

 

Nie bać się :) !

 

  • Czy ja czekam? – Tak ! Bardzo ! Bo to będzie coś zupełnie wyjątkowego na skalę nie tylko światową, ale Wszechświatową. Taki dzień „X” – jak to Pani nazwała – zdarza się niezmiernie rzadko, powiem, że rzadziej niż narodziny nowej galaktyki. Proces już jest zaczęty i dlatego wiele (jak my to nazywamy) dusz, przygotowuje się lub już rodzi się na naszej Ziemi, aby wziąć w tym udział. Rzadkości i wyjątkowości tego, co nazywa Pani dniem X – nie da się przyrównać do niczego co znamy z naszej planety. A teraz co do bania się czy nie – powiem tak: Nie ma się czego bać. Ludzie, którzy tutaj pozostaną będą żyli w tak fantastycznym i przepięknym świecie, że nawet najwięksi Mistrzowie SF nie potrafią sobie tego wyobrazić.  Proszę sobie wyobrazić świat w którym NIE MA: wojska, policji, rządu, religii, krajów, biedy, niesprawiedliwości, pieniędzy, chorób, głodu, głupoty, potrzeby pracowania, broni nuklearnej – ani żadnej innej,etc. – i to nie dlatego, że tego wszystkiego nie ma, ale dlatego, że nie są potrzebne !  A co jest ? – zauroczeni, kochający się ludzie. Jest życzliwość, wspólnota, miłość, czysta woda, czyste powietrze, absolutnie zdrowe jedzenie, nowa technologia – która przewyższa  wszystko co nasza „nauka” stworzyła, nowa nauka, nowe zawody, możliwość materializacji prawie wszystkiego ( z wyjątkiem rzadkich metali i minerałów), możliwość podróży w każdy zakątek Wszechświata, kontakt  z Bogiem (choć nie tym biblijnym, ale prawdziwym),  możliwość spotkanie (fizycznie) osób, które uznaliśmy za zmarłe lata lub tysiące lat temu, wolna energia ( nie mówię że darmowa, bo to oczywiste, gdyż nie ma pieniędzy). Co istotne dla ludzi obecnie młodych – nie ma szkół ! – uczymy się od nowych dzieci, możliwość życia w tym samym ciele dowolny czas, komunikacja między-planetarna, czytanie z DNA, etc. To co będzie możliwe zależeć będzie tylko od naszej wyobraźni – inaczej mówiąc WSZYSTKO. Powiesz pewnie teraz, że jeśli wszytko, to może zaistnieć również zło! – nie, nie może – ponieważ Ci którzy pozostaną ( i Ci którzy narodzą się tutaj)  to będą ludzie świadomi – będą wiedzieli KIM SĄ – czyli mówiąc „po naszemu” – ludzie duchowi. Wiem jak (to co napisałem) brzmi, wiem też, że większość z nas, uzna to za „brednie” starego i chorego na głowę człowieka, ale niebawem przekonacie się sami.
  • Tak, powinnaś czekać na to i nie bać się niczego. Powinnaś też  „przygotować się ” do tego, bo czasu masz bardzo niewiele (15-20 lat). I tak na koniec. Nigdy tego wprost (głośno) nie mówiłem, ale mam już dość tych niedomówień. Wiem, że to co teraz powiem „skreśli” mnie z listy  „ludzi normalnych”. Ludzie ciągle pytają – czy istnieją „kosmici”. TAK ! istnieją i niektóre Rządy mają z nimi kontakty od setek lat (nawet takie na piśmie). Czy przybędą do nas w sposób niepodważalny ? – TAK !! I to będzie właśnie początek ( dzień „X”).
  • A teraz możecie mnie Państwo uznać za kogo tylko chcecie, ale NIE MOŻECIE już powiedzieć, że nikt Was o tym nie informował ( poza jednym wariatem, którym jestem ja :), ale możecie też Państwo zapytać tych, którzy byli u mnie na warsztatach – czy aby na pewno jestem takim wariatem, skoro to przeżyli :) ?. Kocham Cię Patricio i Wszystkich, którzy to przeczytają.
  • ps. Ktoś „rozsądny” może powiedzieć na to tak: „Ok. załóżmy, że gość nie jest wariatem, ale jeśli tak jest, to za wcześnie o tym mówić” No więc odpowiadam – jest za późno!

93. O warsztatach

Czy będą nowe warsztaty, a jeśli tak, to dla kogo?

Jagoda

 

Tak, będą od stycznia przyszłego roku. Dla osób, które posiadają wiedzę z obecnych Warsztatów (choć nie koniecznie tylko z moich)

Doradca Duchowy – GC

92. Czy to prawda?

Dzien Dobry :) 

Czy to prawda ze na ziemi odbywa sie  zmiana tzw.wymiaru ? W ostatnich dniach pojawily sie nowe kregi w zbozu ,czy to prawda ze wiele cywilizacji  bierze na siebie pomoc przy pogodzie ,pokazywaniu prawdy na ziemi ,zjawiskach paranormalnych itd ,ingerują po to aby bez wojen obudzić ludzi i pokazac Nam że od dawna nie jestesmy sami ?wszystko po to aby zastopowac apokaliptyczne przepowidenie biblijne i inne a rozbic stary system ,programy w głowach ludzi i rozpocząć niebiańskie królestwo -czyli przystań na ziemi dla wszytkich ras ???? Pozdrawiam cieplutko M.Z

Jednym słowem  TAK – to  Prawda ! Ale jak zwykle jest tak i inaczej.

Prawdą jest, że od tysięcy lat kontaktujemy się ze sobą. Użyłem słowa „kontaktujemy” ponieważ patrząc na to wszystko z innej perspektywy, my też jesteśmy tym, co nazywamy „Kosmitami”.

Co zmian, to chyba jest to więcej niż oczywiste, że one już następują.

To co nazywamy „zmianami” stanie się niepodważalne (ponieważ wszyscy tego doświadczymy w sposób fizyczny) w ciągu najbliższych lat.

Pozdrawiam GC

 

91. O Nepalu

Jestem Pana klientką z Madrytu. To co Pan opisał w zakładce „Rekomendacje” to wspaniale brzmi, ale czy może Pan napisać coś więcej o tym spotkaniu – Warsztatach? Wiem, że jeszcze jest Pan w Nepalu (ja poczekam) ale może po powrocie ?

Natasza,C. – Madryt 

Warsztaty w Nepalu, prowadzone są przez Mistrza Emila (tym razem był nie tylko On prowadzącym) dla Jego uczni, którym mam przyjemność być. Trwały dwa tygodnie i brało w nim udział 120 osób z różnych zakątków ziemi. Wiedzę i umiejętności, które tam otrzymujemy mamy przekazywać dalej w celu wzniesienia świadomości ludzi tutaj żyjących.

A jeszcze więcej może Pani przeczytać w zakładce „Listy” na stronie „VIP”.

Pozdrawiam GC

90. O „wizjach” i snach

Wiem ze moje pytanie jest nietypowe i zrozumiem, jesli je usuniecie, jednak je zadam.

Widuje Pana w „snach”. Czasami samego, a teraz coraz czesciej z kobieta o imieniu Nasta (Anastazja). Ona jest z Rosji jestescie teraz razem w Nepalu. Przez chwile widziałam tez Emila, ktory aprobowal Pana plan. Plan polega na tym, ze postanowil Pan nie przyjmowac juz nowych pacjentow. To znaczy przyjmowac, ale tylko przez dwa lata, a potem razem z Nasta bedziecie  pracowac juz tylko nad sprawami swiatowymi, ktore beda istotne po dniu „X”. 

Moim pragnieniem i koniecznoscia jest spotkanie z Panem i zostac Pana uczniem. Powod jest jeden: Chce tu zostac po dniu „X”. Wiem, powie Pan ze poradze sobie sama, ale ja wiem (to jedno) lepiej. Nie poradze sobie!

Prosze tylko o dwa odpowiedzi (tak – nie).

Czy ja jestem szalona, czy to wszystko prawda ?  

I drugie pytanie – czy mnie Pan przyjmie na wizyte i do swojego serca ?

Gabi – Valencia.

Na początek, gratuluję znakomitej „nawigacji” w trakcie OOBE.

Co do pierwszej części pytania – tak, to prawda. Nowych Klientów będę przyjmował  jeszcze przez dwa lata, ale tylko tych, którzy chcą i są w stanie przekazywać wiedzę otrzymaną na warsztatach dalej.

Co do dalszej części pytań – również TAK. Proszę skontaktować się z moim zespołem.

I na koniec :)  – nie jest pani szalona. Chyba że za szaleńców uznamy Bacha, Einsteina, Teslę, Jezusa czy Pitagorasa.

 

Serdecznie pozdrawiam – GC

 

 

89. O Bogactwie raz jeszcze

Chcialabym poznac pana opinie ,jest to pytanie i mysle ze moze przydac sie rowniez innym. 

Chodzi mi o to ze jesli ktos jest na przyklad bardzo bogaty – ma wszystko (spelnily sie mu/jej marzenia) ale ciagle mysli o dzieciach z biednych krajow ,ze one nie maja a ja mam wszystko . Jak sobie z tym poradzic ? Wiadomo ze biednych osob na swiecie jest tyle ze nawet jesli rozda sie wszystko co sie ma i tak nie uszczesliwi sie wszystkich. Gdzies przeczytalam ze ,zeby pomoc wszystkim trzeba pomoc tylko sobie poniewaz pelen Swiatla czlowiek emanuje swoja energia i poprzez samo bycie zmienia wzorce energetyczne innych i nie nalezy sie wtracac w zycie innych osob (nie mozna zmieniac im zycia ),tylko dlatego ze nam sie wydaje ze my wiemy lepiej. Czy ich dusze same wybraly takie doswiadczenia ?.Czy ja dobrze to rozumiem ? Cziecko, ktore np. mieszka w Afryce ,jest biedne wybralo takie zycie i miejsce w ktorym sie urodzilo i nie nalezy mu przeszkadzac , bo moze wlasnie dzieki temu doswiadzczeniu wzbogacic swa wiedze i  wyrosnac na najwiekszego mistrza wszechczasow ? ( tzn.nigdy nie wiemy czy to wlasnie te doswiadzczenie nie jest tym ostatnim ktore danej duszy brakowalo do wzbogacenia siebie i zrozumienia swej Boskosci ).? W sumie sama wiem po sobie ze chodz nie ktore doswiadczenia sa ciezkie to jednak nas ucza i ,,buduja ,, .Przepraszam ,ze sie tak rozpisalam ale chcialam dokladnie wytlumaczyc w jakim kontekscie zadaje te pytanie i szczerze zalezy mi bardzo na Pana opini. 

Pozdrawiam serdecznie 

z Miloscia Monika NYC

 

Jak już pisałem kiedyś – Ludzie nie mają duszy. To „Dusza” posiada ciała.

Posiadania „bogactwa” to nie jest „wszystko”. To tylko sposobność, jak każda inna (choć sposobność przyjemna). Rozdawanie o którym pani pisze nie prowadzi do niczego. Ludzie Bogaci różnią się od ‚nie bogatych” tylko tym, że ich możliwości wpływania na innych są większe. Dlatego właściwym jest, aby te możliwości wykorzystywali dla innych. Tutaj bardziej dawanie przysłowiowej wędki jest bardziej wskazane, niż rozdawanie ryb. A tak naprawdę wystarczy jedno maleńkie słowo „Kocham”. Kochajmy innych (choć najpierw pojmijmy czym to kochanie jest) i to będzie najlepsza i najbardziej właściwa troska o innych.

Kocham Cię Moniko – GC

88. O sensie życia

Trafiłam tutaj poprzez pana klienta (to ten, którego ochrona miała więcej osób niż było kelnerów ). Przepraszam, że tak „obrazowo” go opisuję, ale to podobno Pan tak powiedział, ale do rzeczy. Moje pytanie jest dość proste: Dlaczego (mimo, że jestem tak zamożna jako on, choć nie tak sławna) i mam więcej czasu niż on oraz mam „szczęśliwą” rodzinę – nie jestem zadowolona ze swojego życia? Co mam z tym zrobić? Jak przeżyć resztę tego życia tak, aby zrozumieć sens istnienia?

K.F.

 

Niestety dość późno wpadała Pani na pomysł, aby zadawać sobie takie pytanie, choć pytanie jest istotne. Zamożność, sława, rodzina, uznanie, etc.,  nie mają z tym nic wspólnego.  Odpowiedź ( tak jak pytanie) jest prosta. Musi Pani wiedzieć ( naprawdę wiedzieć) kim jest człowiek. Kim jest Pani? Zazwyczaj – kiedy pyta nas ktoś „Kim jesteś” – odpowiadamy: krawcem, poetą, aktorem, pisarzem,etc – ale to nie jest dobra odpowiedź. Niestety równie niewłaściwą odpowiedzią jest np. powiedzenie:  „jestem człowiekiem”, jestem „istotą ludzką”. Owszem, to prawda, ale to nie jest odpowiedzią na to trudne pytanie.  My ludzie, nie lubimy takich odpowiedzi, w których jest sformułowanie, że coś jest JEDYNĄ prawdą. Wolimy odpowiedź, że każdy z nas stanowi o swojej prawdzie – i  słusznie ! – ale są też  „prawdy” uniwersalne. Takimi prawdami są dwie rzeczy: P.B.N.N.I oraz to, że nie jesteśmy swoim ciałem.

Więc aby (cytuję) „przeżyć resztę życia tak, aby zrozumieć sens istnienia” – należy poznać tę prawdę i zastosować ją w swoim życiu. Wtedy (zamożność i wszystko, co Pani wymieniła w pytaniu) nie jest przeszkodą – jest uzupełnieniem. Można być biednym, bogatym ( to drugie jest lepsze) krawcem, Arabem, Niemcem, aktorem, etc – ale to tylko „nalepki”. Ale kiedy pozna Pani, kim w istocie Pani jest – to zrozumienie „po co” i jak żyć – jest proste jak linijka. Wtedy nie trzeba już o nic zabiegać ( zdrowie, pieniądze, miłość, etc) –  są „nasze” . A  „sens życia” jest tak miły i tak oczywisty, że chce się żyć wiecznie (co możliwe jest).

ps. widziałem już Pani „zgłoszenie na wizytę” – więc do zobaczenia. Pozdrowienia dla Pana „R” :), który ze smutkiem przyznaję – ma więcej ochroniarzy, niż było kelnerów w restauracji w której spotkaliśmy się.

 

GC- Doradca duchowy.

87. O wszystkim

Witam Serdecznie .

Bardzo dlugo sie zastanawialam o co mam Pana zapytac , bo pytan mam wiele ale raczej prywatne .Mam na imie Monika ,mam 30 lat i bardzo bardzo chialabym sie z Panem spotkac .Narazie jestem w USA i niestety nie moge byc ani w Polsce ani w Monaco ,ale mocno duchowo pracuje nad tym by moje sprawy sie ulozyly pozytywnie gdyz bardzo chcialabym sie z Panem spotkac na warsztatach ,na prywatnym spotkaniu i wogole  Czy jest szansa bez rekomendacji z Panem sie spotkac gdy juz bede mogla do Pana przyjechac ?,nie znam nikogo kto moglby mnie Panu polecic gdyz znalazlam Pana przez przypadek na internecie a grupa z facebooka wiem ze juz na pewno wprowadzila bliskie im osoby bo wiadomo ze maja rodziny i przyjaciol a mi BARDZO ,BARDZO zalezy zeby uscisnol mi Pan moja dlon  i pomogl mi na ile potrafi.Moje zycie to jedna wieka plontanina porazek ,depresji polonczonej jednak ze spelnionymi marzeniami kiedys ,i chodz bardzo wierze w Siebie i w to wszystko nie mam zabardzo osoby ktora by podzielala moje zainteresowanie duchowoscia gdyz wszystkie mi osoby bliskie albo mnie wysmialy ,albo kazaly do kosciola isc ,nawet przyjaciolka powiedziala ze za to ze wierze w takie demoniczne glupoty to jak wpadne do piekla to mi reke poda i sprobuje mnie z tamtad wyciagnac …. naprawde ! ,albo kazaly udowodnic ze mam racje a ja chodz w to wszystko wierze o czym Pan tu pisze nie umialam ani sobie udowodnic ani im.hm……ale i tak wierze :D  . Pozdrawiam Pana mocno ,zycze duzo duzo zdrowka.

 Z Miloscia Monika Zalewska

 

Proszę mi wybaczyć Pani Moniko, ale to nie jest pytanie tylko prywatny list. Tutaj odpowiadam na takie pytania, które mogą być odpowiedzią dla Wszystkich. Zatem proszę skierować te pytania na mojego prywatnego e-maila. A tak przy okazji :)  – proszę przekazać przyjaciółce, że piekła nie ma i nie musi Pani znikąd wyciągać. I nie musi Pani nikomu, niczego udowadniać – niech sami sobie „udowodnią”, że mają rację. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia w Nice.

Doradca duchowy GC

86. O zmianach, które nas czekają

Dzisiaj już prawie nikt nie wątpi, że „coś się dzieje” – co powinniśmy robić teraz?

Kinga – Madryt

 

Dowiedzieć się Kim jesteś, Co tutaj robisz, Jak „działa” Wszechświat – to najważniejsze odpowiedzi na dzisiejszy czas. Zmiany są bardzo blisko, a bez tych odpowiedzi nie przetrwamy. PBNNI – to jedyna prawda i NIC (nawet „zdarzenia” które nas czekają) tego nie zmieni.  Żyjemy w chyba najbardziej ciekawym czasie od czasów Jezusa, a to czego chciał nas nauczyć  ( tego, że jesteśmy potomkami Boga i że miłość jest najważniejsza) nie powiodło się zbytnio, ponieważ żyjący w tym samym czasie „biznesmeni” postanowili uczynić z Jego nauk religię. Opuszczono więc sporą część Jego nauk, a pozostałe „przerobiono” tak, aby wyszło na to, że bez kościoła droga do Boga jest zamknięta. Teraz musimy „tylko” zrobić jedno – podnieść swoją świadomość tak szybko, jak to możliwe. Ale jak to zrobić w czasie 15 – 20 lat ? Jak zmienić przekonania, w które wierzyliśmy przez tysiące lat? ………….to bardzo, bardzo trudne, ale nie niemożliwe.

 

Pozdrawiam – GC

85. O mistrzostwie

Czy każdy z nas może zostać mistrzem ? Myślę tutaj o takim Mistrzu jakiego opisano w książce „Nauka i życie Mistrzów Dalekiego Wschodu”. 

Wanda T. – Liverpool.

Każdy z nas jest już mistrzem, tylko tego nie doświadcza. Kiedy dowiesz się Kim w istocie jesteś, początkowo będziesz oszołomiona i zadziwiona, ale kiedy to zrozumiesz i zaakceptujesz, Twoje ciało zacznie doświadczać tego, co nazywamy rajem na ziemi. I wtedy będzie w Tobie tak wiele wszystkiego, że „nie uniesiesz” tego sama i będziesz dzielić się tym z innymi. Jednak bycie takim Mistrzem jak Emil ( z książki, którą cytujesz) jest dosyć trudne, gdyż  wszystko wokół Niego ( rodzina, przyjaciele, zdarzenia) przemijają, a On trwa. Oczywiście nie musi tego robić, ale świadomość i miłość, którymi dysponuje sprawiają, że skutki tych ziemskich „zadań” które wykonuje są natychmiast widoczne i to nieco ułatwia trwanie. Zrób pierwsze kroki ku temu Mistrzostwu, a zobaczysz jaki ten świat jest naprawdę – jest CUDNY !….i wtedy już nic nie jest „trudne” :)

84. O śmierci

Czy człowiek musi umrzeć?

Konstanty, Monza. It

 

Tak długo jak długo myślisz, że możesz umrzeć – tak długo nie jesteś sobą. Tak długo jak nie jesteś sobą, to to czym nie jesteś, musi umrzeć.

Pozdrawiam – GC

83. Pytania do Mistrza Emila

Z podstrony „REKOMENDACJE” wynika, ze w sierpniu bedzie Pan w Nepalu u swojego nauczyciela. Czy mogę przez Pana zadac mu pytanie?

NIKA – Londyn 

 

Odpowiedź na to pytanie ( jeśli będzie ) zostanie zamieszczona a dziale „Rekomendacje” oraz na stronie „VIP” – po uzgodnieniu tego z Mistrzem Emilem ( po uzgodnieniu czyli jeśli On wyrazi na to zgodę, aby na takie pytania odpowiedzieć)

Pozdrawiamy serdecznie

Zespół Współpracy GC

Grażyna

82. O byciu sobą

Jak pan być może pamięta, brałam udział w warsztatach w Nicei. Otrzymałam tam odpowiedź na najważniejsze pytanie świata. To ja jestem (tak dla przypomnienia) tą osobą, której przytrafiły się „cuda” kiedy w trakcie warsztatów – dwa razy „byłam sobą”. Warsztaty wspominam jako coś niebywałego i prawie wszystkie moje „usterki” zostały zniwelowane ( łącznie z problemem finansowym). Mam jednak mały problem: boję się tego, że nie poradzę sobie w tym czasie, kiedy to nastąpi ( wie Pan co mam na myśli). Boję się, że chaos, który wtedy będzie światu towarzyszył „rozstroi mnie” – jest na to rada?

ps. pytam o to tutaaj, bo może inni też mają takie obawy

Em.

Pani Emilko, oczywiście że Panią pamiętam :) To co się wtedy przydarzyło nawet mnie wprowadziło w osłupienie, więc nie da się tego nie pamiętać :)

Ale wracając do pytania. Po pierwsze, ja będę wtedy jeszcze żył i będziemy mogli być ( wszyscy z warsztatów ) razem.  Pani zadaniem jest teraz – tak często jak to tylko możliwe – „być sobą”. Tutaj muszę wyjaśnić innym osobom,( które nie były na warsztatach), że bycie sobą nie jest tym, co zazwyczaj ludzie mają na myśli. „Bycie sobą” o którym pisze Pani Emilka – jest zupełnie czymś innym.

Proszę też, aby Pani starała się być jak najczęściej w swoim „parku”. W trakcie pobytu tam, jest Pani tym, czym w istocie jesteśmy, a to prowadzi do „ugruntowania siebie”, do „bycia sobą” (tak jak w trakcie tych dwu incydentów na Warsztatach). Jest jeszcze inna dobra wiadomość: Wszyscy biorący udział w warsztatach wiedzą kim są !, więc w chwili prawdziwego lęku, automatycznie przełączycie się w tryb „bycia sobą” – a w tym stanie – jak wszyscy wiemy – nie ma lęku, ani NICZEGO, co mogłoby nam zagrozić.

Jak ktoś, raz, ( choćby przez sekundę)  – był tym, kim w istocie jest, to takie „przełączenie” ( w sytuacji nadzwyczajnej) działa jak automat i  żaden chaos – nic, temu nie przeszkodzi.
Ale najprzyjemniej jest bycie tym teraz (tak na co dzień). Wtedy – jak Pani dobrze wie – życie staje się świętem, zabawą, cudem i nieopisaną radością. Ale co ja Pani tłumaczę, przecież doświadczyła Pani tego sama. Życzę więc więcej takich doświadczeń.

GC – doradca duchowy.

81.O chorobie

Witam.
Chciała bym zapytać o choróby.
Jestem osobą która zna swoją wartość i doskonale wiem że każdy z nas jest doskonały-niestety od kilku lat dręczy mnie nieznany ból którego lekarze nie są w stanie zdiagnozować a moje życie przez to nie jest tak piękne jak bym chciała :(
Każdego dnia przeszywa mnie ból całej prawej strony głowy od szyji poprzez policzek, szczękę i całą prawą stronę czaszki.

Codziennie staram się całymi myślami przyciągnąć do siebie zdrowie i zapomnieć o bólu który niestety nie odpuszcza :(

Nie wiem co robić… przez ból nie potrafię normalnie funkcjonować i przez cały czas najchętniej leżała bym w łóżku śpiąc.

Jest Pan moją ostatnią nadzieją -sama już nie potrafię sobie poradzić :(

Justyna Omelczuk, Polska

Pani Justyno, to jest osobiste pytanie, na które nie mogę odpowiedzieć tutaj –  tym bardziej nie znając Pani.  Ja nie jestem lekarzem i nie leczę chorób. Ja staram się tylko uczyć ludzi „Kim w swojej istocie są” ! Gdyż zrozumienie tego i zastosowanie powoduje, że „choroby” i wszystkie inne „dolegliwości” – nie koniecznie fizyczne – „znikają” same, ponieważ tak naprawdę ich nie ma.

Nie zaprzeczam temu, co Pani opisuje i bardzo mi przykro z powody bólu, którego Pani doświadcza. Ale problem nie polega na usunięciu bólu – problem polega na „dotarciu” tam, gdzie go nie ma. Tam, gdzie nie ma żadnych problemów, ani z ciałem, ani z życiem. Ciało mamy doskonałe, ale trzeba nauczyć się bycia tym, który to ciało ma. I jeśli to człowiek zrozumie „kim jest” i nauczy się tego – żadne „dolegliwości” (smutek, ból, choroba, brak pieniędzy, starość, etc) nie pojawią się.

Pozdrawiam serdecznie

GC – doradca duchowy

80. O modlitwie raz jeszcze

Modlę się do Boga i proszę Go o różne potrzebne mi rzeczy. Dlaczego On zabiera mi wiarę ? Dlaczego nie reaguje na moje prośby?  Mam znajomego (ateistę) któremu wiedzie się lepiej niż mnie – czy to jest sprawiedliwe? 

Zosia Ra. – Manchester

 

Pani pytanie wydaje się proste, ale takim nie jest. Pełnej odpowiedzi na to pytanie też tutaj nie zamieszczę, ponieważ to wymagałoby pisania czy mówienia przez tydzień bez przerwy. Wydaje mi się, że już o tym pisałem, ale może się mylę. Na pewno wyjaśniam to na Warsztatach, więc może stąd to przypuszczenie, że już o tym mówiłem tutaj czy pisałem.

Bóg ( kimkolwiek, czy czymkolwiek) dla Pani jest – nie jest tym, co Pani myśli. Nasza „wiedza” o Bogu, pochodzi głównie z książki pt. Biblia, a książka ta została napisana przez ludzi, których intencje nie do końca były właściwe. A kiedy powstały kościoły, to już wszystko zostało podporządkowane ich interesom. I w ten oto sposób – my ludzie – pozostaliśmy z „Bogiem” takim, jaki ich interesom odpowiadał.

Wracając jednak do Pani modlitw. Po pierwsze Bóg nie rozróżnia ateisty od katolika. Izraelity od krawca, a Muzułmanina od Gnostyka, itd. To tylko my tak robimy, bo wydaje nam się ( przynajmniej niektórym z nas), że to jest właściwe. Bogu jest wszystko jedno, czy wierzymy w Niego czy nie. Jest tak – ponieważ poza Bogiem nie ma niczego innego.

Ale najważniejszą rzeczą jest to, że nasze „prośby” płyną nie od nas, tylko od naszych ciał. A my nie jesteśmy swoimi ciałami – my posiadamy ciała. Więc jeśli taka „modlitwa” wypływa z poziomu ciała, to -mówiąc wprost –  Bóg tego nie słyszy. Proszę wyobrazić sobie, że jest Pani swoją sukienką, która wisi w szafie. Czy słyszy Pani jej „błagania” o wypranie jej albo życzenie aby nosić ją częściej ?  – nie ! Nie słyszy jej Pani, ponieważ jest ona czymś, co Pani nosi, a nie czymś – czym Pani jest.

Proszę mi ( na razie) uwierzyć na słowo – Bóg nas słyszy i z przyjemnością spełnia każdą wyrażoną przez nas wolę, którą zresztą nam podarował. Jest ON tak blisko nas, że „słyszy” nasz szept, nasze myśli ( nawet te, których jeszcze nie zdążyliśmy zwerbalizować) nasze każde pragnienie.

Dlatego pierwszym pytaniem, które powinna Pani zadać sobie jest: KIM JA JESTEM ?

Pozdrawiam serdecznie

GC

 

 

 

79. O Raju

Czy zna Pan położenie miejsca nazywanego Edenem?

Krystyna Ciechowicz

 

Eden (Raj) nie jest nazwą miejsca na ziemi. Jest nazwą planety – choć nazwa tej planety jest inna.

 

GC

78. O innych cywilizacjach

Bardzo zaluje ze juz nie udziela pan audiencji na innych kontynentach, ale rozumiem to, bo to jest dlaczego ja nie moge przyleciec juz do pana (wiek). Moj przyjaciel z Ottawa mial to szczescie byc pana klientem w czasach, kiedy jeszcze pan odwiedzal Canada. Z tego powodu prosze o odpowiedz na moje cztery pytania.

Czy istnieja pozaziemsko cywylizacje?

Czy kontaktowali lub kontaktuja się z nami?

Czy w krotkim czasie bedziemy miec dowody na to?

Czy pan też ma swojego nauczyciela na ziemi ?

Kazimierz R. – Ottawa

 

Witam serdecznie i życzę jeszcze wielu lat najpiękniejszego życia. Odpowiedź na Pańskie pytania brzmi – cztery razy TAK.

GC

 

 

 

77. O „innych” dzieciach.

Jestem matką „innego” dziecka. Jego „inność” polega między innymi na tym, ze ma „niewidzialnych przyjaciół”, zadaje mądre, a czasem niezrozumiałe pytania, itd. Mam takie pytanie – czy w ramach warsztatów w Nicei, mógłby Pan je dopasować tak, aby były dla takich rodziców jak my? Chcemy, aby nasza córeczka była taką jak jest, a jednocześnie, abyśmy mogli jej pomóc w życiu – aby dawała sobie radę w świecie, jaki jest.

Ludmiła

 

Państwa postawa jest mądra i godna naśladowania. Co prawda sam nazwałbym Państwa dziecko „wyjątkowym” , a nie „innym” – ale chodzi nam o to samo. Wracając jednak do pytania – takie Warsztaty już są prowadzone, zarówno w Nicei jak i na wyspie Bali. Uczestniczą w nich zazwyczaj oboje rodziców. Jednak Udział w Warsztatach poprzedzony jest przynajmniej jedną sesją w której uczestniczą rodzice wraz z dzieckiem.

Zapraszam wobec tego do kontaktu z moim zespołem.

Serdecznie pozdrawiam ze słonecznej Nicei

GC

76. O miłości

Czy mógł Pan ułatwić zrozumienie Miłości? Czym jest Miłość?
Co znaczy kochać wszystkich? Czy to znaczy abyśmy byli empatyczni uczynni i
zawsze „do rany przyłóż” dla innych kiedy o to poproszą albo nawet bez ich prośby? W jaki sposób przejawiać Miłość?
Jak rozróżnić na co dzień wpojoną Nam definicje miłości z prawdziwą Miłością?

Tomek, Holandia

Zadał Pan dość długie i bardzo trudne pytanie, więc postaram się równie długo dać wymijającą odpowiedź. :)

W Nicei prowadzę takie tam warsztaty. Trwają one tydzień ( 6 godzin dziennie) i to i tak nie wystarcza, aby problem ten dogłębnie opisać, ale powiem Panu też coś, co być może Pana zadowoli. Pan zna odpowiedź ! Na wspomnianych już warsztatach, Klienci zadają mi mnóstwo pytań i czasami zdarza się, że po udzieleniu odpowiedzi zastanawiam się „Skąd ja to wiem?” Jestem na 1000% przekonany, że nigdy – tego, co odpowiadam – nie słyszałem i nie wiedziałem, że to wiem. Co dziwniejsze, osoby, które kończą takie warsztaty, również po jakimś czasie – mają tę samą „przypadłość”.

Po dłuższej obserwacji tego fenomenu, zapytałem kiedyś mojego opiekuna – jak to się dzieje? I zapewne wie Pan co mi odpowiedział :) – odpowiedział, że mamy dostęp (mamy w sobie) wszystkie odpowiedzi na wszystkie pytania. Te warsztaty, tylko „spulchniły ziemię” w której te odpowiedzi są.

Piszę o tym w ten sposób, aby wytłumaczyć się  z tego, że nie odpowiadam na Pańskie pytanie. Nie odpowiadam, ponieważ napisanie kilku zdań ( a na tyle mam tylko czasu) tylko zagmatwa problem, a nie opisze go. Aby to dobrze i dość jasno opisać, trzeba by napisać kilkadziesiąt stron maszynopisu, a tyle czasu nie mogę teraz poświęcić. Bardzo przepraszam, ponieważ pytanie Pańskie jest bardzo ważne.

Jedno tylko z Pańskiego pytania: „do rany przyłóż”  – nie zawsze ! a raczej rzadko.

Serdecznie pozdrawiam GC

75. O Bogu

 Mam jedno pytanie – co warto wiedzieć o Bogu?

Anna – Dortmund

 

:) Wszystko ! – ale na początku trzeba wymazać wszystko  –   co jak nam się wydaje – o Nim wiemy. Słowa „Bóg” tak jak i słowa „Miłość” należy używać bardzo ostrożnie.  Bóg nie jest tym, co mówią nam nasze kościoły – jest miliardy razy czymś więcej ! Tak nawiasem mówiąc, gdyby Boga mogło być gdzieś mniej lub gdzieś więcej – to w kościołach byłoby Go najmniej. Bogu nie jest potrzebna żadna religia. Jezus – nie przyszedł na ziemię, aby tworzyć religię, ale po to aby ją obalić, aby pokazać nam, że jesteśmy zdolni do czynienia tego, co On.  Bóg – to wszystko, co jest. P.B.N.N.I.

GC

74. O jasnowidzeniu

Czy istnienie daru jasnowidzenia (wglądu w przyszłość) oznacza, że jest już ona ustalona?

Daniel, Kraków

Nie, nie jest ustalona. To co my nazywamy przyszłością – jest tylko częścią jednego wielkiego TERAZ, w którym panuje nieopisany ruch. Natomiast „wolna wola”, którą otrzymaliśmy od stwórcy/ źródła/ Boga/ jakkolwiek to nazwiemy – czyni nas „twórcami” naszego życia.

Pozdrawiam GC

 

73. O dzieciach i duchowości

Ciekaw jestem pańskiej opinii – czy dla 16 letniego dziecka dobre jest zachęcanie do duchowości ?

Artur z Krakowa 

Jest nie tylko dobre, ale konieczne. Duchowość nie jest religią, jest sposobem na życie. Życie takie, jakie powinniśmy wszyscy wieść. Życie świadome, życie bez lęku- a w miłości, życie godne, pełne i szczęśliwe. My ludzie – nie jesteśmy stworzeni do do takiego życia jakie wiedziemy (mam szczególnie na myśli nas dorosłych) i wiek 16 lat – to bardzo właściwy wiek na zmiany. Zmiany, które spowodują, że nasze dzieci nie będą skazane na powielanie naszych błędów. To najlepsza rzecz, jaką może Pan uczynić dla swojego dziecka. W Polsce, mam tylko dwie Klientki w wieku do 25 lat – to bardzo mało. Obie w czasie nie większym niż 2 lata uczyniły takie postępy, że tylko pozazdrościć. W innych krajach niż Polska, jest ich znacznie więcej ( około 20% wszystkich Klientów) i to, co osiągają – przyprawia zawrót głowy. Dorośli nie są w stanie w tak krótkim czasie dokonać takich zmian, ponieważ w ich wieku – czas „ogłupiania”  trwał znacznie dłużej. Jeśli chce Pan ( w co wierzę) aby Pańskie dziecko było szczęśliwe – bardzo zalecam „zachęcanie” (najlepiej własnym przykładem) dziecka, do życia w którym materia, duch, świadomość i mądrość będą na takim samym poziomie.

Pozdrawiam GC

 

72. O papierosach i o bogactwie

Odliczam dni do 26 marca i nie posiadam się z radości, ale o tym Pan już wie.

Najpierw o papierosach:

Po ostatniej sesji w Warszawie rozmawialiśmy o papierosach  i o ich „zaczarowaniu”.

Niestety (choć właściwie dlaczego niestety, skoro ja to lubię?) palę wciąż i chciałabym to robić nadal.  Nie nazwę tego grzeszkiem, bo grzeszki ani grzechy przecież nie istnieją. To raczej jedna z niewielu moich cielesnych słabostek.  Jednak czuję i wiem z całą pewnością, że nie są one dla mnie – mówiąc oględnie – „witaminą”.  A zatem pytanie: czy i jeśli tak to co powinnam zrobić przed przyjazdem do Nicei  aby „zaczarowanie” stało się faktem? Czy raczej zaczarowanie odbywa się w inny sposób?

O bogactwie

Tak, wiem że Dusza sama decyduje o tym w jakim ciele chce się inkarnować i w jakich uwarunkowaniach przebyć ziemską drogę.  Jeśli wybiera życie w ubóstwie, to ciało jest ubogie. Przy czym mam tu na myśli ubóstwo materialne. A zatem jeśli tak jest, jeśli Dusza wybrała ziemskie ubóstwo,  a zatem miała ku temu powody, to dlaczego jej cielesna  powłoka chce być bogatą, czy wręcz milionerem? Czyż nie jest to sprzeczne z „ustaleniami”? Pozwolę sobie  wyznać, że chociaż nie jestem osobą zamożną (nie posiadam bogactwa materialnego i nie żyję w luksusie), to uważam się za bardzo bogatą.

Pozdrawiam Pana gorąco i posyłam całą galaktykę Miłości

Szczerze Panu oddana,

Małgorzata P,  Rotterdam

 

Przed przyjazdem do Nicei  proszę zastanowić się, czy palenie papierosów to nawyk, którego chce się Pani pozbyć, czy nieco szkodliwa przyjemność. Jeśli to drugie, to nie będzie problemu. Usuniemy szkodliwość i zostanie sama przyjemność :)

„Dusza” nie decyduje tylko zamierza, planuje, etc – ale  nie o bogactwie lub ubóstwie, ponieważ takich pojęć „tam” nie ma. Bogactwo czy ubóstwo dotyczą ciała, a ciało nie tylko „słucha” duszy, słucha też ( a czasami wyłącznie) Ego. Bogactwo i ubóstwo to nasze ziemskie kreślenia – wybory. A tak na prawdę to „skutki uboczne” tego, co myślimy o sobie i otaczającej nas materialnej rzeczywistości.  Niestety to, co myślimy – nie zależy wyłącznie od nas, choć może i powinno tylko od nas zależeć.

Materialne ubóstwo czy bogactwo – nigdy nie było i nie jest wartością samą w sobie, dlatego można czuć się „bogatym” z małą ilością pieniędzy i „biednym” z dużą ich ilością.  Ja jednak zachęcam Wszystkich do bogactwa „wystarczającego”.  Porozmawiamy o tym szerzej na warsztatach, ale ponieważ ten tekst czytają też osoby, które nigdy na tych warsztatach nie będą powiem tak:

Zarówno bogactwo jak i ubóstwo są tylko „czymś towarzyszącym”; „skutkiem ubocznym”; „niezbędnym efektem” tego Kim jesteśmy i w jaki sposób chcemy doświadczać życia na ziemi. Nic w naszym (tutaj) życiu nie jest „przypadkiem” – zawsze jest wyborem, którego KAŻDY człowiek może dokonać.

Podam przykład, aby było jasne co mam na myśli:  Człowiek, który zamierza być mądrym, zdrowym, kochającym innych,  i powiedzmy, że chce doświadczać całego stworzenia, które Bóg dla nas tutaj przygotował (mam na myśli podróżowanie) musi być bogatym. I „bogactwo” jest tym o czym tutaj mówię – czyli  „czymś towarzyszącym”; „skutkiem ubocznym”; „niezbędnym efektem”. Na dodatek, to „wystarczające bogactwo” staje się samo, ponieważ jest czymś niezbędnym, do owych doświadczeń (czyli wyborów). Tak działa Wszechświat !

Pozdrawiam serdecznie i miło mi będzie gościć Panią w Nicei.

GC

 

71. Mistrz i Nepal

Długo czekam na wiadomości o pana pobycie w Nepalu i spotkaniu z Mistrzem Emilem. Domyslam sie, że niewiele może pan o tym napisać, ale może choć troszkę?

Alina Czarnowska – Oslo

 

Pani Alino, proszę poczekać jeszcze kilka dni. Mam jeszcze spotkania z kilkoma Klientami z Polski  i po tych spotkaniach będę już wiedział co ludzie  są w stanie zaakceptować.

W trakcie kilkunastu spotkań z moimi Klientami doszedłem do wniosku, że 90% tego co dowiedziałem się i czego doświadczyłem w Nepalu u mojego Mistrza – nie nadaje się do publikacji, choć ( może nie wszystko ) powinno być znane, choćby tylko dlatego, abyśmy wiedzieli, że wszystko jest możliwe. Przepraszam, ale ja tego nie zrobię, ponieważ gdybym to tutaj uczynił, to mógłbym do końca życia pracować już tylko w jakimś nieznanym nikomu bunkrze, albo by mnie usadowiono w „szpitalu” lub unicestwiono, a tak się złożyło, że powinienem dalej pracować z ludźmi, którzy tego chcą i potrzebują, a co ważniejsze – chce tego Mistrz.

Mamy powody do zrewidowania naszych priorytetów, mamy powody do uświadomienia sobie KIM jesteśmy, mamy powody do dokonania zmian w swoim życiu. Tego sobie i Państwu życzę. GC.

Przepraszam, ale cała odpowiedź w dziale „Rekomendacje”

70. Ciekawość

Z gory przepraszam za moja ciekawosc, ale rowniez mieszkam w Monaco i jestem Pana klientem. Tak sie składa, ze bywamy w tych samych miejscach, co nie jest zbyt dziwne, bo miasto jest male. Ostatnio widzialem Pana z Richard’em Geer’em – czy on tez jest Pana klientem?

Frank – Monte Carlo
Przepraszam, ale nie odpowiadam na takie pytania, ani Panu – ani nikomu innemu.
GC 

69. Dziwaczne pytanie

 Jakich klientów pan preferuje 

a. Bardzo bogatych

b. Zamożnych

c. Średniaków

d. Ubogich

Roman,C – Warszawa

 

Na początek, dziękuję mojemu Zespołowi za nadanie trafnej nazwy temu pytaniu – rzeczywiście, pytanie jest nieco dziwne, ale odpowiem na nie. Mógłbym oczywiście odpowiedzieć na to jednym zdaniem: „preferuję Klientów, którzy rokują nadzieję, że po wizytach czy warsztatach u mnie, będą robić to, co ja” – ale rozumiem, że oczekuje Pan szerszej odpowiedzi, ponieważ spotkałem się już z „zarzutem”, że przyjmuję tylko milionerów (co nawet gdyby było prawdą, to nie widziałbym w tym nic nagannego).

Prawdą jest, że około 50% moich Klientów ( mam na myśli Klientów z całego świata, a nie tylko z Polski), to milionerzy z różnych zawodów – od artystów, ludzi biznesu, po duchownych, ale fakt ten, nie jest spowodowany moimi preferencjami. Jak – być może – Panu wiadomo, przyjmuję Klientów na podstawie rekomendacji od innych Klientów i to znaczy (dla mnie) tylko tyle, że milionerzy nie różnią się niczym od pozostałych osób, inaczej mówiąc „milionerstwo” czy „biedactwo”  nie zapewnia nikomu szczęścia, bo jak nie trudno się domyślić, nikt – kto jest szczęśliwy, nie potrzebuje mojego doradztwa. Zawód, kolor skóry czy wyznawana religia, nie świadczą o człowieku – to tylko przymioty ciała, w którym prawdziwa istota człowieka przejawia się. To samo dotyczy osób, które używają ciała, które żyje w biedzie. Zarówno bieda jak i bogactwo nie opisują nas, jako rzeczywiste istoty – gdyż prawdziwi „MY” nie jesteśmy swoimi ciałami. Ciało to tylko „doskonałe Boskie urządzenie” które (z naszego wyboru) jest takie, jakie jest. Prawdziwa istota każdego z nas, jest piękna, doskonała i nikt o zdrowych zmysłach, nie będzie nawet próbował jej „naprawiać”. To co jest (czasami) do naprawy, to relacje między tym, kim w istocie jesteśmy, a ciałem i tym i jak co myślimy.

Pytanie Pańskie nie jest w żadnym wypadku głupie, bo takich pytań nie ma. Można jedynie powiedzieć, że jest nierozumne, gdyż jak się wydaje, nie rozumie Pan, że przymiotniki jakich użył Pan w tym pytaniu, nie opisują istoty człowieka ( tego KIM jesteśmy), a tylko kondycję naszych ciał, a to nie jest powód do preferowania, lub nie – gdyż Wszyscy jesteśmy wspaniali. To, że  jedni z nas wybrali ciała żyjące w ubóstwie ( co nie jest powodem do chluby), a drudzy w bogactwie, to tylko preferencje (świadome lub nie) tych, których w swoim pytaniu  Pan opisuje.

Moim marzeniem i zadaniem, które otrzymałem od swojego Mistrza jest uświadomienie ludziom, Kim w swojej istocie są i co z tego wynika. Dlatego nie preferuję nikogo z powodów, które Pan wymienił. Preferuję natomiast osoby, które chcą zmienić swoje życie, jeśli uznały, że może być ono lepsze (lub bardziej właściwe) od tego, które prowadzą obecnie. Uważam, że Ludzie Ci są mądrzy, ponieważ zmiana jest istotą rozwoju.

Dziękując za to pytanie, życzę Panu i Państwu samych wspaniałości.

GC

68. O suplementacji „białym złotem”

 Czy warto suplementować Ormus?

Jarek W. Sopot

 

Ormus ( pod różnymi nazwami) był stosowany od czasów Mojżesza i przypisywano mu nadzwyczajną moc. Stosowali go głównie przywódcy religijni, ale również i faraonowie. Jednak z nieznanych mi powodów, proszek ten – zwany też białym złotem – został zapomniany na setki lat. Obecnie znowu się pojawił i „moc” jaką mu się przypisuje jest jeszcze większa. Nie stosowałem tego nigdy, więc nie wiem czy jest to prawdą czy nie, ale zastanawia mnie jedno: skoro miał ( i podobno ma ) tak wielką moc – to dlaczego my – jako ludzkość  – jesteśmy w tak marnej kondycji?  Dlaczego ciągle (od tysięcy lat) nie potrafimy odpowiedzieć na te same pytania? Dlaczego – Ci którzy kiedyś go spożywali, nie przyczynili się – w swoich czasach – do wzrostu świadomości?  A przecież tego moglibyśmy od nich oczekiwać, bo to (jak dzisiaj się mówi) – proszek ten, to „Boska Energia” ?

A może to tylko żyła prawdziwego złota, dla tych, którzy to produkują? Jak Pan może wie, nie mam nic przeciwko zarabianiu, a tym bardziej przeciw złotu, ale czy nie wystarczy medytacja, aby stać się świadomym? – mnie wystarczyła.

Pozdrawiam serdecznie

GC

 

67. O braku kierunku (ścieżki)

Co zrobic, jezeli od dluzszego czasu ma sie wrazenie „utkniecia” w jednym miejscu, braku jasnej sciezki, kierunku? Z jednej strony wciaz poszukuje odpowiedzi, wiedzy, moze przewodnictwa (przewodnik duchowy), a z drugiej pojawia sie uczucie bezsilnosci i bezsensownosci – wrazenie kajdanek na rekach gdy umysl chce sie wyzwolic…

Pozdrawiam. Robert, Gdynia

 

Być wytrwałym. Znaleźć sobie kogoś, z kim można porozmawiać bez obawy, że w skrytości rozmówca będzie miał pana za „kosmitę”. Zadać sobie pytanie: czy wiem, o co mi chodzi?

Pozdrawiam serdecznie

GC

66. O obfitości

Czy osoby nam najbliższe np. Rodzina mogą wpływać na „kondycję” naszego życia (wszelką obfitość) … modlitwami, życzeniami w stosunku do naszej osoby? Zakładając, że mają dobre intencje! Czy mogą nas blokować niewłasciwymi myślokształtami z naszego punktu widzenia?

Chodzi mi o sprzeczność naszych oczekiwań co do naszego życia a ich „pobożnymi życzeniami” że tak a nie inaczej powinno wyglądać nasze życie.

Jak się przed tym bronić? Chciałam dodać, że pracuję nad swoim dostatkiem w życiu, ale bez spodziewanego rezultatu … czuję jakieś blokady i powoli brakuje mi sił, a nie chciałabym się załamać …

Hanna U, Warszawa

 

Obfitość jest naturalnym stanem człowieka, więc nie wymaga specjalnej pracy, chyba że ma Pani inny pogląd na tę sprawę. Z tego co pani napisała wynika (brak rezultatów), że pani praca jest wykonywana niewłaściwie. Bierze się to prawdopodobnie stąd, że – jak większość z nas – nie rozumie pani Kim pani jest i jak działa Wszechświat. Osoby z najbliższego otoczenia mogą wpływać na nasze decyzje i nasze życie, ale tylko wtedy, kiedy rozumieją to, co wyżej napisałem.

„Pobożne życzenia” nie są potrzebne i niczego nie zmienią dopóki nie zostaną właściwie wyrażone.

Życzę Wszystkiego dobrego

GC

65. O byciu uczniem

 Jak stać się uczniem Pana G.C.

Anna W. Ziemia

 

Moi „uczniowie” wybierani są z pośród moich Klientów, nawiasem mówiąc nie bardzo lubię słowo „uczniowie”

Pozdrawiam serdecznie

GC

 

 

64. O złocie i Lotto

Szanowny Panie.

Na Pańskiej stronie jest link do Lotto. Wspomina też Pan często o złocie.
Czyż to nie gryzie się z uzdrawianiem?

Stanisław Polak

Nie, nie „gryzie” się :)

Lotto – to jedna ze sposobności, to otwarcie drzwi, a o złocie już było.

Pozdrawiam serdecznie GC

63. O złocie raz jeszcze

Mam praktykę w uzdrawianiu a raczej w tworzeniu równowagi. Posługuję się mocą myśli i intencji w sercu. Jakie znaczenie ma złoto którym Pan się posługuje? W jakim stopniu to może pomóc?

 

Rafał D.

Wszystko na ten temat już napisałem. Co prawda jest to rozsiane w różnych odpowiedziach, ale jest.

62. O terminach wizyt

Tak jak Pan, mieszkam w Monaco. Niestety to niewiele zmienia, ponieważ od 2 miesięcy czekam na wolny termin. Odnoszę wrażenie, że łatwiej jest uzyskać wizytę w Polsce, niż u nas. Czy jest szansa na to, że to się zmieni?

Frank, Monte Carlo

 

Jest duża szansa na to,  gdyż od stycznia nie będzie już różnic. W Polsce – tak jak we wszystkich innych krajach – tylko Klienci posiadający rekomendację będą przyjmowani. Jeśli Pańska sprawa jest czasowo pilna, proszę napisać ponownie do mojego zespołu i szybko znajdziemy rozwiązanie. Z tego co widzę w korespondencji, mieszkamy blisko siebie :) Pozdrawiam i przepraszam za tę niewłaściwą sytuację.

61. O duszy

Co się stanie z Pana duszą po śmierci? Czy wróci Pan na ziemię?

Daria Gajowiecka, Kędzierzyn-koźle

 

Proszę trochę jeszcze poczekać na moją śmierć, ale tak na poważnie, to nic się nie stanie. Moja „dusza” jest tam gdzie powinna być i po śmierci ciała, pozostanie tam gdzie jest.  To jest troszkę skomplikowane, ponieważ zazwyczaj mamy taki pomysł, że ciało ma duszę, a to jest błąd. Ponieważ jest dokładnie odwrotnie – to dusza ma ciało. Więc jeśli z powodu śmierci coś się dzieje, to nie dzieje się to z duszą, a tylko z ciałem.

Pozdrawiam

GC – doradca duchowy.

60. O modlitwie raz jeszcze

 Mam tylko jedno pytanie – jak się modlić?

Kaliszewska, Londyn

 

Wszystko zależy od tego, KIM według siebie jesteś? Ale o tym mówiłem już wielokrotnie i wiem już, że to nie dociera do Was.  Słyszycie, czytacie – ale nie rozumiecie. Aby jednak coś odpowiedzieć, powiem tak:

Opowiedz Bogu o swoich lękach, radościach, największych zbrodniach – jakich się dopuściłaś. Opowiedz o czasie zwątpienia, nudy, o tym jak drwiłaś z Niego i ludzi, których napotykałaś. Opowiedz o chwilach intymnych, zdradzie, deszczu w lesie, falach na morzu.  O tym jak rozpaczałaś, jak wiłaś się z bólu, jak biło Twoje serce, kiedy słuchałaś Cohena. Opowiedz o dziecku, o starej kobiecie, którą spotkałaś na pustyni, o smaku czekolady, zapachu maciejki i świecie, którego doświadczasz, opowiedz o wszystkim, o czym chcesz.

Ale nie ważne co opowiesz – ważne jak to zrobisz. Pamiętaj, że Boga nie da się oszukać, a tego co użyjesz do swojej opowieści nie da się kupić za żadne pieniądze. Tym czymś są:  żarliwość, pasja, zachwyt i namiętność.  Jeśli użyjesz tych przymiotów – Bóg Cię „usłyszy”

 

gc

59. O braku koncentracji i pamięci.

Moim zdrowotnym problemem są kłopoty z pamięcią, uczeniem się i z brakiem koncentracji. Byłam u lekarzy, ale to co mi przepisali działa wręcz odwrotnie, a ja mam dopiero 27 lat więc co będzie dalej?

Czy może mi pan pomóc?

 

Asia

 

Tak, proszę napisać do mojego zespołu

58. O migrenie

Mam dość „zwykłą” przypadłość, ale dla mnie jest ona okropna – migrena. Byłam u 11 lekarzy i dostałam 11 diagnoz. Zapisane lekarstwa w każdym przypadku nie pomogły na dłużej niż 2 tygodnie. Czym jest według Pan migrena i jak z nią walczyć i czy może Pan w tak „banalnej” (ale nie dla mnie) sprawie pomóc?

Kasia Różyczka, Amsterdam

 

Sprawa jest troszkę skomplikowana, ponieważ obecnie dwie osoby ( jedna w Polsce, a druga w Paryżu) jest trakcie usuwania – przez „sesje na odległość” – tej nieprzyjemnej i wbrew pozorom poważnej – dolegliwości.  Dlatego Pani Kasiu, odpowiem teraz tylko na część Pani pytania, mianowicie – „Czym jest migrena i jak z nią „walczyć”. Czy mogę w tym pomóc – napiszę po zakończeniu obu uzdrawiających cykli.

cdn za kilka dni.

 

 

57. O bezpłodności

Jesteśmy z mężem w beznadziejnej sytuacji. Z ca łego serca pragniemy mieć dziecko, ale wszystkie dostępne metody zawiodły. Wiemy od naszych przyjaciół, że czasami podejmuje się Pan pomocy w tych sprawach ( im pan pomógł), ale byli znajomymi pana znajomych. Czy ktoś taki jak my, też może liczyć na pana pomoc i czy musimy pojechać do pana na wizytę do Monte Carlo?

K.C. – Gniezno

 

Nie trzeba być moim „znajomym” ani znajomym znajomych, aby się spotkać.  Każdy, kto naprawdę czegoś potrzebuje, prędzej lub później to otrzyma. Bywam też raz w miesiącu w Polsce – więc przyjazd do Monte Carlo nie jest konieczny, choć oczywiście to rozwiązanie jest bardziej dla mnie wygodne.

Z bezpłodnością często (choć nie zawsze) jest tak, że jedna z zainteresowanych osób – choć deklaruje, że tak nie jest – tak naprawdę nie chce mieć dziecka – często nie wiedząc o tym na poziomie świadomym.

Nie mówię teraz o Państwa problemie, mówię tak, ponieważ w 50% przypadków, tak było. Oczywiście ten problem można usunąć, ale to już inny temat. W każdym razie, zazwyczaj to się udaje i okazuje się,  że dzieci się rodzą.): – czego i Państwu życzę.

Pozdrawiam serdecznie

GC

 

 

 

 

 

56. O drzewie zdrowia i młodości

Moja znajoma Halina  z Krakowa posadziła ( z pana udziałem) drzewo owocowe z zastosowaniem kryształowego klucza. W ubiegłym roku drzewo to dało pierwsze owoce i od czasu kiedy je zjadła nie choruje, ale co bardziej dziwne, od tamtego czasu nie starzeje się. W tym roku również to drzewo owocowało i ona wygląda jkeszcze młodziej. Jak pan to robi i czy nadal można to u pana jeszcze  zamówić?

Henryk Chytry, Olsztyn

 

To proste. Jednak aby zamówić takie drzewo, musi Pan mieć swój ogród (działkę), ponieważ w pierwszym roku, drzewo to wymaga stałego „kontaktu” z Panem.

Nie ma w tym nic specjalnie dziwnego – jedyną rzeczą „dziwną” jest to, że nie każdy takie „kryształowy klucz” w sobie posiada. Jednak kiedy tak jest, posadzone przez nas drzewo „przejmuje” Pański kod DNA i jego owoce, stają się jakby „tabletkami” na Pańskie zdrowie. Dlaczego to powoduje czasami „odmładzanie” ciała, a rzeczywiście tak bywa – nie wiem.

Pozdrawiam gc

55. O myślach negatywnych

Jak sobie radzić z negatywnymi myślami, tak żeby już nie wracały ? Czy można je przekształcić na coś pozytywnego? Dziękuję i pozdrawiam.

Aleksandra

Można i trzeba. Bardzo łatwe to nie jest, ale też nie bardzo trudne. Gdyby była Pani moją klientką, to na początek „podniósł” bym poziom Pani energii do właściwego stanu. Następnie należy odbyć długą rozmowę i nauczyć się utrzymywanie tego stanu – co jest już bardziej proste. A kiedy zobaczy Pani ( zobaczy dosłownie) przepływ i jej działanie, wtedy – jak Pani pisze – energia zostanie przekształcona ” w coś pozytywnego” – zazwyczaj na stałe.

Pozdrawiam GC

54. O opuszczaniu ciała (OOBE)

Mam skromne pytanie, które nurtuje mnie od jakiegoś czasu…, Jak Pan sądzi, Czy aby oświecić się – poprzez obecną ziemską reinkarnację  wskazane jest nauczyć się OOBE czy nie jest to koniecznie? Czy wystarczy rozwijać swoje zdolności jasno czucia, jasno słyszenia, jasno wiedzy, pracować na rożnych poziomach z własną intuicją, wyższym JA i bogiem. Jednocześnie mając świadomość i znając mniej więcej obowiązujące zasady poza ciałem ale nie praktykując częstego i regularnego wychodzenia poza ciało. Pytam, bowiem wielu Przewodników Duchowych podążających ścieżka ku oświecenia korzysta z OOBE, a ja mam jakieś dziwne odczucie, że nie jest ono potrzebne. To skąd taki wybór wielu Mistrzów Duchowych? OOBE wzbogaca czy rozprasza?

Pozdrawiam Serdecznie. :)))))   Magi :)

 

Nic nie jest konieczne. Wszystko zależy od zainteresowanej tym osoby. Ja praktykuję opuszczanie ciała dla własnego rozwoju i dla potrzeb moich Klientów. Na przykład, jeśli nie jestem pewien jak postąpić w przypadku jakiejś dolegliwości mojego Klienta –  „tam” zwracam się z prośbą do Jego i mojego opiekuna i  zawsze otrzymuję stosowną  pomoc. Umiejętność OOBE jest również przydatna do uzyskiwania informacji o funkcjonowaniu świata, do kontaktowaniu się ze „zmarłymi”, do wiedzy której nasza nauka jeszcze nie posiadła, ogólnie mówiąc – do własnego rozwoju i pomocy ludziom tutaj na ziemi.

To oczywiście nie jest ani łatwe, ani proste choćby tylko z tego powodu, że „tam” działają inne zasady ( nie ma czasu, a więc łatwo pomylić przeszłość, teraźniejszość i przyszłość) Są też inne powody, jak choćby to, że myśl staje się natychmiastowo rzeczywistością, więc na początku jest to niezwykle trudne do opanowania. Nie mówiąc już o tym, że nasze „prawa fizyki” są tam do niczego nie potrzebne, mylne i utrudniające funkcjonowanie.

Ale jedno jest tam najważniejsze – wiesz Kim jesteś, wiesz po co masz ciało i wiesz, po co jesteś na ziemi. :)

Pozdrawiam

GC

 

 

53.O Bogu i częstotliwości Schumanna

Mam dwa pytania.

Pierwsze dotyczy „natury Boga” oraz  dlaczego Bóg jest milczący i dlaczego nie zrobi porządku z tym bałaganem jaki jest na naszej ziemi ?

Drugie dotyczy Częstotliwości rezonansu Schumanna – czy to, że odczuwamy obecnie pewne „dolegliwości” jest zwiastunem tego, o czym Pan mówił? 

Bartek

 

 

Panie Bartku – Kto jak kto, ale Pan to powinien wiedzieć i wie Pan.

Bóg nie jest milczący, tylko nie wszyscy Go słyszą

Na to, że Bóg przyjdzie i posprząta „gnój tego świata” oczekiwano już przed narodzinami Jezusa. Ale kiedy Jezus stał się dorosłym chłopcem oświadczył on, że Królestwo jego ojca jest już tutaj, choć nie dla wszystkich ( ale dla tych, którzy Go słyszą). Czy od tamtych – odległych co nieco czasów – coś się zmieniło?  Czy Bóg interweniuje, „wtrąca” się w życie ludzi?
Nie, od tamtych czasów nic się nie zmieniło i nie zmieni.
Aby nie opisywać wszystkich okrucieństw jakie się nam przydarzyły ( wojny światowe, obozy, ludobójstwo, itp.) one również nie spowodowały interwencji Boga, ale  czy to znaczy, że Boga nie ma? – NIE.
Czy to znaczy, że Bóg jest okrutny i nie kocha nas? – NIE.
To znaczy tylko to, że nic o Bogu nie wiemy, że kościelne bajdy o Bogu – służą i służyły jedynie interesom kościoła – czyli władzy. Na szczęście koniec kościoła katolickiego jest już bardzo bliski, ale to na niewiele zda się tym z nas, którzy swoją wiarę i wiedzę o Bogu oparli o „nauki” kościoła. Tych „prawd”, które od kościoła otrzymaliśmy, nie da się tak zwyczajnie usunąć. One są głęboko w nas.

Mówiłem to, mówię i będę mówił nadal: aby zrozumieć naturę Boga – należy zrozumieć KIM TY jesteś? To proste i zarazem niezwykle trudne pytanie – wiem ! Ale kiedy je zrozumiesz i właściwie na nie odpowiesz, wszystkie „trudne sprawy” staną się jasne i zrozumiałe. Na naszych spotkaniach zawsze o tym wspominam, ale nie słyszałem jeszcze, aby ktoś z Was dopytywał o to ( dopytywał o Boga). A to jest najważniejsza rzecz, a jaką można zapytać, gdyż znając odpowiedź – WSZYSTKO inne stanie się proste i możliwe. Nie jestem kaznodzieją, jestem doradcą duchowym i dlatego tylko odpowiadam na pytania. Nie „głoszę” niczego i do niczego nie namawiam, ale oczywiście czekam na takie pytania i z wielką przyjemnością na nie odpowiem.
Proszę te dwa pytania potraktować jako „podpowiedź”………

Czy Ty rozmawiasz ze swoim ubraniem, które wisi w szafie ?
A gdybyś nawet rozmawiał z nim, czy ono by Cię usłyszało?

Co zaś tyczy zmiany częstotliwości, odpowiedź brzmi – TAK
Jak już wielokrotnie o tym mówiłem i pisałem – jesteśmy w trakcie procesu, który doprowadzi do globalnych zmian. Dlatego robimy to, co robimy na naszych spotkaniach. Już za niedługo wprowadzimy też „podnoszenie wibracji” również przez sesje na odległość, oczywiście dla tych z Państwa, którzy będą sobie tego życzyć.

Pozdrawiam i do zobaczenia na sesji.

GC

 

52. O dzieciach Indygo

 Sveiki,

Vairakus gadus biju interesejies par neticamam lietam,bet,ja esmu indigo berns/pieaugusais,vai ir iespejams no viena punkta izgaist un paradities cita punkta? Ja starp tiem ir attalums

Es nopietni velos zinat vai pastav un varu to.

Dainis Riga

 

 

Jā, tas ir iespējams

GC

 

51. O sesjach na odległość

Mam takie pytanie odnośnie sesji na odległość. Czy kiedy wykupię cykl 90 dniowy mogę zmienić w trakcie tych 90 dni rodzaj terapii? Chodzi o to, że mam kilka dolegliwości i chciałabym je załatwić w tym jednym cyklu.

Ewa Wagner – Oslo 

 

Oczywiście, że tak. Między innymi dlatego na pierwszej wizycie otrzymuje Pani Suplementy tylko na jeden miesiąc (30 dni). Zatem jeśli uzna Pani, że w tym czasie osiągnęła Pani wystarczający wynik – następne sesje mogą dotyczyć zupełnie innego rodzaju dysfunkcji.  Pierwsze sesje jakie zwykle zamawiają Klienci, dotyczą oczyszczania organizmu z toksyn, a  następne dwie mogą być zupełnie inne, ale o tym oczywiście decyduje Klient. Ja muszę tylko wiedzieć z 2 tygodniowym wyprzedzeniem, czego będzie dotyczył następny cykl, aby zamówić odpowiednie preparaty.

GC

50. O oczyszczaniu ciała z toksyn

Wykupiłem sobie ten cykl 90 dniowy oczyszczający ciało z toksyn itd. Jest teraz dziesiąty dzień tych sesji, czyli odbyłem ich 20. Wczoraj – BARDZO WYRAŹNIE – zauważyłem, że obok zmian zdrowotnych, mam zdecydowanie lepsze medytacje (chodzi o wyrazistość obrazu i opiekuna). Moje pytanie jest takie – czy to ma związek z tym oczyszczaniem ciała, czy to tylko moje wrażenie?

Roman, Wiedeń

 

Tak jak naturalnym środowiskiem dla ciała jest ziemia, tak samo naturalnym środowiskiem dla duszy jest nasze ciało.My (jako istoty ludzkie) lubimy przebywać w czystym, pięknym i przyjaznym środowisku, dlatego na wakacje jedziemy do takiego kraju, który spełnia nasze oczekiwania. To samo jest z „duszą” – dusza również preferuje środowisko czyste, piękne i przyjazne – więc odpowiedź na Pana pytanie brzmi: TAK. Ten „efekt jasności” jaki osiąga Pan teraz w medytacji dotyczy również osób, które opuszczają ciało. W tym stanie (OOBE) jest on jeszcze bardziej spektakularny, ponieważ wszystko tam dzieje się na wyższych wibracjach. Proszę więc traktować ten „efekt jasności” – jako skutek uboczny :)

49. O leczeniu miażdżycy

Mój syn, który ma 35 lat, ma bardzo wysokie ciśnienie tętnicze (ponad 190) czy to jest już miażdżyca i czy Pan ją może wyleczyć?

Lucyna, Suwałki 

 

Jak już wielokrotnie tutaj pisałem, ja nie jestem lekarzem i nie leczę ludzi . Owszem, czasami – pod wpływem energii, którą im przesyłam – Klienci uzdrawiają swoje dolegliwości, ale robi to ich mądre ciało – nie ja. Ponieważ jednak te pytania ciągle się powtarzają powiem tak:
Jak wcześniej mówiłem – nasze ciała są mądre, powiem więcej – doskonałe. Więc nie tylko potrafią uzdrawiać się z objawów (jakim jest między innymi nadciśnienie tętnicze) ale i z „chorób” – również „chorób poważnych, przewlekłych i nieuleczalnych”. Pytanie więc jest takie: Dlaczego w takim razie nasze ciała nie robią tego zawsze?  Robią to zawsze, ale muszą mieć „CZYM” to robić. Jeśli do organizmu wprowadzamy toksyny, metale ciężkie, itd. – wtedy doprowadzamy nasz organizm do nierównowagi (braku harmonii). Najczęściej robimy to poprzez niewłaściwy tryb życia ( niewłaściwe myślenie, jedzenie, nałogi, itd.). Tymi działaniami, „zabijamy” wszystko, co ciału jest potrzebne do tego, aby „używać” procesu samo-uzdrawiania. Do tego procesu potrzeba przynajmniej 80 minerałów i choćby 16 witamin wraz z odmianami – i to jest odpowiedź na pytanie „CZYM”. Radzę więc znaleźć takiego lekarza, który to rozumie i nie „leczy” objawów dysharmonii, tylko człowieka, gdyż to ciało człowieka jest „chore”, a nie choroba.
Weźmy za przykład tę miażdżycę. Według mojej wiedzy, pierwotną przyczyną miażdżycy jest wysoki poziom homocysteiny (powyżej 10) – poziom ten podnosi się wskutek mikro stanów zapalnych tętnic. Ale dostarczenie ciału odpowiednich witamin, a nawet czasami tylko odpowiedniej żywności spowoduje, że nasze mądre ciało będzie miało CZYM to naprawić i zrobi to …..w kilka tygodni. Nieco trudniej  jest, kiedy powstała już tak zwana „blaszka miażdżycowa” – ale i to nie jest problemem dla naszego mądrego ciała.
Blaszka miażdżycowa to głównie skrzepy, wapń, homocysteina i troszkę cholesterolu. Przy tej okazji warto wiedzieć, że cholesterol nie powoduje miażdżycy (i dopiero poziom ponad 330 jest warty zainteresowania). I tutaj znowu jest to samo. Nasze ciało musi mieć CZYM ten „bałagan” naprawić. Ale nasza mądra matka ziemia, produkuje wszystko, czego ciało do tej naprawy  (i wszystkich innych) potrzebuje. W trakcie ostatniej podróży do Nepalu, poznałem człowieka, który potrafi „wyprodukować” tabletki na prawie wszystko. A co ważniejsze, owe „tabletki” są zrobione wyłącznie z produktów naturalnych (zioła, owoce, korzenie, witaminy i minerały, itp.). A w sytuacji o której mówimy, wystarczy zaledwie kilka rzeczy ( witamina k2, B3, B6,B12,kwas foliowy, niacyna, soja natto, koenzym Q10 i kilka innych), i wszystkie one są „produkowane” przez naturę. A jeśli Twojemu ciału zabraknie energii na rozprzestrzenienie tych Suplementów, wtedy możesz się zwrócić do mnie lub innego uzdrowiciela. Przy tej okazji, warto też zadać sobie pytanie  – dlaczego więc farmacja się nimi nie zajmuje? – odpowiedź jest prosta. Są to produkty naturalne, których nie da się opatentować, a co za tym idzie – nie da się na nich BARDZO DUŻO zarobić.
Proszę więc pamiętać – Stwórca wyposażył nas we wszystko czego tylko zapragniemy (i nie dotyczy to tylko zdrowia). Naszym problemem jest to, że zapomnieliśmy o tym i o Stwórcy, a nowa religia (jaką jest nauka) robi wszystko, aby utrzymać nas w tym przekonaniu.
Radzę więc Wszystkim, aby zacząć swoje „nowe życie w zdrowiu”, od odtrucia organizmu z toksyn, metali ciężkich, itd. a następnie zaopatrzenia swojego ciała we wszystko, co jest mu potrzebne do samo-uzdrowienia.

48. O spotkaniu z Mistrzem „Emilem”

Odpowiedź  zbiorowa

Ponieważ niemal połowa z Państwa (moich Klientów) codziennie pyta mnie o przebieg spotkania, które odbyło się w Katmandu między 19 – 28 lutego postanowiłem udzielić odpowiedzi „zbiorowej” choćby tylko dlatego, że nie znam tylu języków, aby odpowiedzieć na te pytania indywidualnie. Nie wiem, jakiego tłumaczenia dokona program Google, ale innej możliwości nie widzę – więc musimy się wzajemnie zgodzić na to co otrzymamy. W najlepszej pozycji są Klienci mówiący po polsku, ponieważ odpowiedź na te pytania będzie w naszym języku.

Jednocześnie przepraszam wszystkich zainteresowanych tą odpowiedzią za to, że będzie (jest) dostępna tylko dla moich Klientów, ale takie życzenie wyraził Mistrz. Przepraszam również za to, że odpowiedzi tej udzielam dopiero po miesiącu od owego spotkania, ale sam jeszcze nie do końca potrafię to wszystko ogarnąć. Czas „zmian” na naszej ziemi już się rozpoczął – i co bardziej uważni –  z pewnością to dostrzegają. Wszystkich zaś zachęcam do zrozumienia i przemyślenia skrótu, którego kiedyś użyłem w moich odpowiedziach, czyli „PBNNI”  Natomiast Klientów zainteresowanych tym wydarzeniem zapraszam do działu „REKOMENDACJE” ( po zalogowaniu się)

Doradca duchowy GC

 

47. O leczeniu

Kogo Pan leczy?

Oliwia, Gdynia

 

To pytanie już było, ale widzę, że nie dość dobrze na nie odpowiedziałem skoro ciągle się pojawia,. Odpowiem więc jeszcze raz.
Nikogo nie leczę i to jest jedyna właściwa odpowiedź. Od leczenie są lekarze, choć prawdą jest, że robią to coraz gorzej, ponieważ zajmują się „chorobami” a nie człowiekiem, ale to opowieść na inną okazję.
Jestem doradcą duchowym, a więc zajmuję się tym, co często nazywamy „Duszą” lub „Wszechświatem”. Fakt, że często ludzie „zdrowieją” po moich sesjach niczego nie zmienia – to nie ja ich uzdrawiam. Ja zajmuję się człowiekiem, a dokładnie mówiąc tym, czym w istocie jesteś. Pomagam Ci to zrozumieć. I kiedy to zrozumiesz (stanie się to Twoją prawdą) wtedy Ty (z moją pomocą tylko), potrafisz się uzdrowić sama. I wszystko jedno, czy mówimy o zdrowiu tylko, czy też o innych ( nie fizycznych) dolegliwościach.
W  naszym świecie ( to ta kulka, na której mieszkamy) są dwie siły, do których można się „modlić”/ „zwracać z prośbą” o cokolwiek i zawsze – powtarzam ZAWSZE – otrzymasz stosowną pomoc, ponieważ tak to działa. Obie te „siły” (Dusza, Wszechświat – Ty, Bóg) MUSZĄ się odnieść do wyboru, którego dokonujesz, pod warunkiem, że dasz im sposobność. Skupmy się więc dzisiaj na jednej z tych sił – czyli duszy.
Dusza człowieka, Twoja dusza jest zawsze zdrowa, ponieważ nie ma ciała. Jest „cząstką” najwyższej siły, którą różni ludzie, różnie nazywają i „siła” ta jest DOSKONAŁA. Co znaczy, że Ty jako cząstka tego, również jesteś doskonała, tak samo, jak i  Twoje ciało (  w sensie budowy, działania i możliwości ). Co zatem powoduje, że jesteś „chora” ?  Jednym z wielu powodów ( ale często występującym) jest zaburzenie harmonii spowodowane tym co,  i jak myślisz – o sobie, innych, świecie, itd. – to jest przyczyną dysharmonii – czyli „choroby”. W chwili, w której „dotrzesz” do swojej istoty ( tego, czym/Kim jesteś) masz dostęp do doskonałości. Wtedy wszystko staje się możliwe – również „samouzdrowienie” ciała. I tym zajmuję się ja – pomaganiem, doradzaniem, jak dotrzeć do „siebie”. Twojemu ciału jest zupełnie obojętne, czy chcesz usunąć kamienie w nerkach, ból głowy, smutek, biedę, raka, reumatyzm czy tylko objawy starości. Z ciałem jest podobnie, jak z pieniędzmi – im też jest obojętne na co je wydajesz.
Ale doradzanie, jak i co zrobić, nie jest tożsame z dokonywaniem wyborów za Ciebie. Ty musisz wybrać – a ja mogę Ci doradzić, czy Twój wybór jest dla Ciebie właściwy. Mogę Ci podpowiedzieć, albo Cię nauczyć – jak to zrobić (korzystając ze „swoich” umiejętności np OOBE). Jeśli mi na to pozwolisz – mogę mieć „wgląd” do Twojej duszy w kilka minut. Ale to nie znaczy, że coś tam za Ciebie zrobię. Mogę Ci tylko powiedzieć, czy TY możesz coś zrobić. Ponieważ czasami jest tak, że Twoja „dolegliwość” ma korzenie w innych (poprzednich) Twoich wyborach i wtedy należy podejmować inne działania. Inaczej mówiąc- powiedz mi, co chcesz osiągnąć, a ja powiem Ci, czy i jak to możliwe.
 A więc odpowiedź na Twoje pytanie jest taka:
Uzdrawiam ( nie leczę) „duszę”, a dokładniej, Twój kontakt z Nią. Objaśniam sposób funkcjonowania świata i doradzam, jak osiągać to – co Ty wybierasz. Nie decyduję za Ciebie, nie wybieram za Ciebie, ale pokazuję Ci – jak możesz to zrobić. I jest mi wszystko jedno, co wybierasz, ponieważ to Twoje życie i tylko Ty jesteś za nie odpowiedzialna. Natomiast ja, jestem odpowiedzialny za to, co robię. I na zakończenie:
Nie musisz wybierać MIĘDZY byciem zdrową, piękną, młodą i bogatą. Nie musisz odpowiadać nikomu na pytanie co wolisz? – ( wolisz być bogata, czy zdrowa? ) możesz jedno i drugie :)
Doradca duchowy GC

46. O Bogu i człowieku

Czy człowiek może oderwać się od Boga?

Janusz Nowak, Ontario,CA

 

Są dwie odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, kim dla Ciebie jest człowiek? jeśli zakładasz, że człowiek to ciało w którym chodzisz, odpowiedź brzmi – TAK!! , ale na krótko. Jeśli zaś zakładasz, że człowiek to istota duchowa, która ma ciało, odpowiedź brzmi – NIE! , choć możesz odnosić takie wrażenie.
Ponieważ mówimy tu o rzeczach wielkich i ważnych, to nie podejmuję się szerszej odpowiedzi (przynajmniej w tym miejscu), ale mogę spróbować opisać ten problem na jakimś przykładzie. Oczywiście nie jest możliwe porównywanie rzeczy wielkich z małymi, ale zachowując proporcje – może uda mi się coś wymyśleć.
W tej chwili (19.02.2015) jestem w samolocie ( w drodze do jednego z największych Mistrzów, jacy chodzili po tej ziemi) więc teraz tego nie zrobię, ale obiecuję, że po powrocie albo w trakcie tej wizyty wymyślę coś i napiszę.
Dalszy ciąg znajdziesz w zakładce „Rekomendacje”

 

45. O dostatku.

W jaki sposób możemy przyciągnąć/przyciągać do naszego życia obfitość i dostatek?  

Katarzyna, Bydgoszcz

 

Dostatku/ Obfitości  nie trzeba „przyciągać” ponieważ nic od nich Cię nie dzieli. Ale jeśli tego nie wiesz ( nie czujesz) wykonaj te kilka kroków.

Pierwszym krokiem jest odpowiedź na pytanie „KIM JESTEŚ”  Następnie zdefiniuj – czym DLA CIEBIE jest obfitość. Nie zajmuj się cudzymi definicjami, nawet nie musisz ich znać. Napisz sobie na kartce – CZYM JEST DOSTATEK/ OBFITOŚĆ.  Trzecim krokiem jest stworzenie sposobności. Czym jest owa SPOSOBNOŚĆ ? – otwarciem drzwi, uważnością – czyli sposobem obserwacji rzeczy takimi jakie one są. Nie analizuj ich, nie oceniaj, nie przyciągaj jednych i nie odpychaj drugich – bądź tylko ciekawa.

Ostatnim krokiem jest GOTOWOŚĆ (ale nie oczekiwanie). Gotowość do otrzymania daru obfitości.  To wszystko. Czy to wystarczy? – TAK.

To co tutaj napisałem, dotyczy wszystkich, ponieważ nie mogę napisać dokładnej „recepty” dla Ciebie z jednego powodu – nie znam Cię, nigdy Cię nie widziałem, nie patrzyłem w Twoje oczy, nie dotykałem Twojej dłoni. Ale kiedy wydarzy nam się taka sposobność – dam Ci „receptę” wyłącznie dla Ciebie.

Pozdrawiam i życzę powodzenia

GC – Doradca duchowy.

 

 

 

44. O spaleniu ciała po śmierci

Czy spalenie ciała po śmierci ma jakikolwiek wpływ na duszę zamieszkującą to ciało za życia? Czy może to korzystnie wpływać na duszę?

Joanna, Kraków

 

Ciało nie ma duszy – to dusza ma ciało i dla niej nie ma ono ( po „śmierci”) żadnego znaczenia. Czy może wpływać korzystnie? – być może – w niewielkim stopniu – tak, jeśli denat był zbytnio do ciała przywiązany.

Doradca Duchowy GC

43. O zagrożeniu dla świata

 Czy w najbliższym czasie światu coś grozi?

Renata Wawrzyniak

 

„Tam” – skąd pochodzą moje informacje – używa się terminu „niebawem” . Ponieważ nie ma tam czasu, to dla nas  to określenie nic nie znaczy, a przynajmniej ja nie wiem, co ono znaczy. Jednak przygotowania na to „niezwykłe zjawisko” już trwają. Jak już gdzieś to pisałem, w trakcie opuszczania ciała najczęściej udaję się do takiej „Biblioteki” w której znajduje się między innymi kronika „Akaszy”. W tej Bibliotece odbywają się wykłady dla tych „bytów”, które na ochotnika zgłosiły się, aby przybyć w tym czasie ( w czasie tego niezwykłego zjawiska)  na ziemię w celu niesienia pomocy.

 Wczoraj (13.12.2014) po raz pierwszy użyto tam słów, które informują, że to „niezwykłe zjawisko” już się zaczęło na ziemi. Mówiono też o dzieciach, które już tutaj są i o trosce, że mogą one do tego czasu „nie dorosnąć” do właściwych „rozmiarów”, o nasilonej liczbie wizyt przedstawicieli innych cywilizacji oraz o Mistrzach.  Mówiono też o nas (ludziach tu żyjących), że jest nas za mało (tych dostatecznie duchowo rozwiniętych) aby poradzić sobie z ogromem zadań, jakie na nich spadną i o wielu innych rzeczach, które sugerują, że owo „niebawem” jest rzeczywiście dość blisko. Czy będzie to – oczekiwany już setki razy – koniec świata? – Nie sądzę !  Inaczej bowiem, nie byłyby potrzebne te wszystkie przygotowania.

Niestety, ludzie tacy jak ja ( podróżnicy OOBE) nie mają tam prawa zadawania pytań, więc mogę tylko moim małym rozumkiem zebrać to wszystko razem i wysnuć jakieś przypuszczenia, co do charakteru tego co ma nastąpić.  Postaram się więc to zrobić. I gdy będę gotowy – opiszę to w części dla Rekomendowanych.

Doradca Duchowy GC

42. O duchowości dla bogatych.

Czy to prawda, że zajmuje się pan wyłącznie duchowością dla bogatych?


Ewa W.

 

Tak, to prawda.

Nie, to kompletna bzdura.

Jest takie słowo „Dychotomia”, które określa coś, co wzajemnie się wyklucza, choć uzupełnia całość. Cechę te przypisuje się niemal wyłącznie Bogu. Ale jak widać na tym przykładzie – niesłusznie, choć prawdą jest, że w świecie absolutu w zasadzie wszystko podlega dychotomii. Ponieważ wszystko zależy od kontekstu, miejsca z którego obserwujemy oraz poziomu duchowego i intelektualnego osoby, która to opisuje. Nie ma bowiem jednoznacznych odpowiedzi. Bo cóż odpowiedzieć na pytanie: „Czy wczoraj i dzisiaj może istnieć jednocześnie”? – odpowiedź jest (wydawałoby się) prosta – jest „dzisiaj albo „jutro” – ale niekoniecznie tak jest. Bowiem, kiedy wzniesiemy się odpowiednio wysoko (powiedzmy na orbitę ziemi) i o godzinie 23:50 spojrzymy na N.Y. i  Warszawę, to okaże się, że w jednym kraju jest jeszcze „dzisiaj” a w drugim jest „jutro”. To samo dotyczy bogactwa i biedy, zła i dobra czy szczęścia i nieszczęścia. Zatem obie moje odpowiedzi są prawdziwe.

Jak już o tym kiedyś pisałem, prawdą jest, że przyjmuję za pieniądze i za darmo (taką samą ilość osób), a więc już tylko ten fakt, zaprzecza temu, iż zajmuję się duchowością wyłącznie dla zamożnych. Natomiast prawdą jest, że na liście osób zamożnych – oczekujących na wizytę, jest obecnie 15 osób, a na liście oczekujących na wizytę darmową jest około 160 osób. Ale czy to moje wina, że tak jest?
Tak zwani „zamożni” – mają (jak widać) tyle samo problemów, co osoby ubogie. Różnica polega tylko na jakości samych problemów. Pierwszy z nich, powiedzmy, ma problem jak żyć, aby nie stać się ponownie biednym, a drugi, jak żyć, aby przestać być biednym. Ale czy „problem” tego pierwszego jest mniejszy?  Nie, – „waga” jego jest taka sama, choć liczona „inną miarą”. Na dodatek ( nie zawsze, ale często) ten ubogi obarcza odpowiedzialnością za swój los właśnie tego zamożnego, który – w sposób pośredni – finansuje go.

Pytam więc – czy to jest normalne? Czy „normalne” i zasadne jest oskarżanie tych, którym się powiodło bardziej o to, że innym jest gorzej? Czy zasadne jest nazywanie tych pierwszych złodziejami, krętaczami, ubekami, krwiopijcami, itd.?  – oczekując jednocześnie od nich pomocy? Musimy tutaj wziąć pod uwagę jeszcze jeden fakt: Wszechświat jest mądry i dobry ! – a więc nie dostarczy bogactwa tym, którzy uważają je za coś „złego”. A czymże jest nazywanie osób zamożnych takim epitetami? – jest pogardą dla bogactwa. Jest powiedzeniem: „zamożność jest zła” – a więc Wszechświat dostosuje się do ich życzeń.

Musimy pamiętać, że „problemy” (same w sobie) są takie same, choć nie te same. I że ludziom zamożnym należy się tyle samo troski, co ludziom ubogim. Powiem więcej – ludziom zamożnym, należy się więcej! , gdyż to oni, a nie kto inny, finansują wizyty tych mniej zamożnych. To oni dają pracę, płacą (między innymi) na pomoc dla biedniejszych i wydają więcej – nakręcając tym samych wzrost gospodarki. Nie ma zamożnych bez problemów! Problemy dotyczą nas wszystkich – choć są to różne problemy (w sensie – nie te same). Tutaj znowu kłania się owa względność, o której mówiłem wcześniej. Proszę zauważyć, że w Polsce nie ma ludzi bogatych, są tylko bardziej lub mniej zamożni. Bogactwo, to zupełnie inna bajka, która tutaj nie występuje. Jeśli ktoś koniecznie chce zobaczyć bogactwo, to zapraszam do Monaco – tutaj można je zaobserwować, ale jeśli ktoś myśli, że bogactwo jest wolne od problemów, to się myli.

Kiedyś, na początku mojej drogi do duchowości – przeczytałem takie zdanie: Każdy powinien – przede wszystkim – dbać o siebie i własny rozwój. Kiedy to czytałem po raz pierwszy, wydawało mi się bardzo niewłaściwe, ale czy słusznie?  – nie, niesłusznie. Bowiem gdyby wszyscy stosowali tę zasadę, to nie byłoby ludzi, którym trzeba pomagać i być za nich odpowiedzialnym. Nie twierdzę oczywiście, że pomaganie słabszym jest niewłaściwe. Twierdzę tylko, że jest to niewłaściwe dla nich samych (osób potrzebujących pomocy). Dlatego inna zasada – „o wędce i rybie” – jest słuszna. Na zakończenie powiem tak – nie oceniajmy innych ludzi, ponieważ nie jesteśmy do tego uprawnieni. Pamiętajmy, że wszystko jest względne, a świat jest mądry i doskonały – a to, że tego nie dostrzegamy nie znaczy, że tego nie ma. Duchowość – moim zdaniem – jest właściwą drogą do poznania i doświadczania tych wspaniałości, które istnieją. A na koniec końca :) powiem jeszcze tylko to: „PBNNI”

41. O książce

 Czy rozważasz możliwość napisania książki lub innej formy przekazania swojej wiedzy i mądrości szerszemu gronu zainteresowanych? Sądzę,  że wszystkie niedostatki i kryzysy współczesnego świata można podsumować jednym olbrzymim kryzysem duchowości. I tu Twoja skromna osoba ma znakomitą rolę do odegrania. Myślę,  że tak inni nauczyciele duchowi tak jak Eckhart Tolle czy Neal Donald Walsch, powinieneś zostawić jakąś spuściznę po sobie, nie sądzisz?  Powiem prosto: nie bądź „żyła” i podziel się z większą ilością ludzi swoją wiedzą i miej swój wkład w uczynienie tego świata trochę lepszym, BO MOŻESZ !

Pozdrawiam

Ryszard Korczewski – Londyn

 

 

Od czytania książek, ludzie nie stają się bardziej duchowi, bo gdyby tak było, to osób naprawdę duchowych powinno być tysiące razy więcej, niż jest. Nie chcę przez to powiedzieć, że czytanie książek jest niewłaściwe, ale ludzkości nie wiedza jest potrzebna, tylko doświadczanie. Takich książek są setki, więc po co komu jeszcze jedna?  Natomiast mało jest – jak był Pan łaskaw mnie nazwać – nauczycieli. Wolę więc po sobie pozostawić kilku Mistrzów, niż miliony czytelników. Obecnie mam 75 lat, więc jeśli pożyję jeszcze 10 (co byłoby cudem) – to być może uda mi się odbyć ” ostatnią sesję „ z jeszcze dziesięcioma osobami, co razem dałoby 15 Mistrzów. Pewnie przesadziłem z tą ilością, ale nawet gdyby udało się zrealizować połowę z tego planu – to byłbym bardzo szczęśliwą  „żyłą” :)
Doradca Duchowy GC
ps. „Ostatnia sesja” polega na tym, że razem z klientem odbywam podróż (OOBE) i „oddaję” go pod opiekę opiekuna. Jest również „ostatnia” dlatego, że już niczego więcej nie umiem go nauczyć.

40. O nie wysłuchanych modlitwach

Dlaczego moje modlitwy (prośby) o poprawę sytuacji finansowej nie są przez Boga wysłuchiwane?

Robert D.

 

Istnieje co najmniej kilka możliwych przyczyn – pierwsza z nich to brak dostatecznej ilości energii w chwili przekazywania takiej prośby. Dlatego zalecam moim klientom, aby dokonywali tego krótko po sesji, kiedy są „naładowani” energią, albo w trakcie „sesji na odległość”. Ta druga wersja jest o tyle lepsza, że jesteś wtedy w swoim domu, zrelaksowany, wypoczęty i możesz się wcześniej do tego przygotować tak, aby w trakcie tej sesji skupić się już tylko „przekazaniu” swojej prośby – to zawsze działa. Jest jednak jeden dodatkowy warunek – Twoja prośba musi być szczera, nie szkodząca nikomu innemu i logiczna.
Wyobraź sobie, że Wszechświat ma coś w rodzaju filtru z otworami o konkretnych kształtach, a Twoje słowa (myśli), których używasz do przekazania swojej prośby również mają kształt. A więc jeśli te kształty wzajemnie do siebie nie pasują – Twoja „modlitwa” nie przedostanie się przez ten filtr i tym samym, nie dotrze tam gdzie następuje jej materializacja. I jak wcześniej wspomniałem – jeśli masz zbyt mało mocy (energii) to nawet jeśli kształty pasują do siebie – Twoja modlitwa „nie dotrze” z powodu zbyt małej mocy użytej do tego przekazu. To oczywiście bardzo uproszczony schemat działania, ale mam nadzieję, że wystarczająco obrazowy.
Kiedy rozmawiam w trakcie sesji z moimi klientami na ten temat, to zwykle proszę o to, aby Klient zwerbalizował swoją przykładową modlitwę …..i co się okazuje? –  90 % takich próśb jest kompletnie nielogiczna. Jedno słowo zaprzecza drugiemu – nie mówiąc już o tym, że teksty są zazwyczaj – często nieświadomie – nieszczere. Nie rzadko również – są próbą manipulacji, co jest niewłaściwe, gdyż „tamtego” świata nie da się w żaden sposób „oszukać” – to kompletnie wykluczone !  Możesz oczywiście nie wiedzieć, że „oszukujesz”, ale to niczego nie zmienia. No i ostatni błąd – częsty i bardzo ważny – to niewiedza Kim jesteś. Jeśli udaje nam się wyeliminować te i inne błędy – to okazuje się zawsze, że wszystko działa znakomicie i modlitwy skutkują.

39. Wizyty ze zniżką

Czy w jakiś szczególnych okolicznościach można otrzymać zniżkę?

 

Pierwsza wizyta jest darmowa lub płatna i nie ma na nią zniżki. Natomiast na kolejne sesje dla „Stałych Klientów” jest zniżka 20%. Szczegóły w dziale „Rekomendacje” po zalogowaniu kodem osobistym.

38. O rekomendacjach

Umieściłam na Fejsbuku ogłoszenie, że kupię rekomendację do pana i w końcu ktoś chce mi ją sprzedać. Jak mogę się dowiedzieć, czy ta rekomendacja jest prawdziwa? (przepraszam, że tutaj o to pytam, ale nie chcę stracić 3 tyś ) Basia.R.

 

Rekomendacje są przyznawana za darmo każdemu, po zakończeniu pierwszej wizyty i są przeznaczone dla rodziny lub przyjaciół Klienta, który ją otrzymał, a nie w celu handlu nimi. Wiem, że czasami jest trudno umówić się na wizytę bez rekomendacji z powodu braku wolnych terminów, ale to jeszcze nie powód aby za nią płacić.

Pani Basiu, proszę nie kupować tej rekomendacji – przyjmę Panią w najbliższym wolnym terminie bez rekomendacji. W tej sprawie proszę skontaktować się z moim zespołem – wysyłając zgłoszenie, które opisane jest z zakładce „Wizyty”

Osoby, które otrzymały rekomendację od swoich znajomych, mogą sprawdzić jej ważność na stronie „Rekomendacje”

Doradca Duchowy GC

37. O Bogu

Podkreśla Pan, że ubóstwo i bieda na świecie nie jest czymś dobrym i pożądanym. Że „umartwianie się” nie przybliża nas do oświecenia i świętości. Jednak ze znanych powszechnie przekładów wg św. Łukasza kazania na górze wygłoszonego przez Jezusa wynika pochwała ubóstwa, biedy, cierpienia: „Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. 
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom. (Łk 6,20-26)”

Jak powinniśmy to interpretować?  – Beata Kraków.

 

Nie wypowiadam się na temat dogmatów religijnych, ponieważ nie należę do żadnego kościoła. Bóg w którego wierzę, nie powiedziałby tego, a gdyby powiedział – to nie ośmieliłbym się interpretować jego słowa. Zatem, jeśli wierzysz, że Bóg to powiedział – to stosuj to w swoim życiu. Moim zdaniem, Boga należy doświadczać, a co za tym idzie – odrzucić wszystko, co rzekomo powiedział innym. 

Doradca Duchowy GC

36. O doskonałym prawie

Jak brzmi i czym jest doskonałe prawo/absolutne prawo Boże, opisane m.in. w książce „Życie i Nauka Mistrzów Dalekiego Wschodu” które stosują Mistrzowie? 

Monika T.

 

Jednym słowem? – nie wiem.  Ale jeśli jest to opisane w tej książce, to z pewnością opis jest prawdziwy. Może być również tak,  że znam to prawo, tylko nie wiem, że  to prawo absolutne. Dlatego tym razem musi się Pani zadowolić taką marną odpowiedzią.

35. Najważniejsze pytanie

Wiem od dwojga pana klientów, że potrafi pan zbadać i przekazać klientowi Kim jest. A przecież pytanie takie zadają sobie miliardy ludzi od zarania świata. Jak pan wszedł w posiadanie tej wiedzy i na ile jest ona przydatna pojedynczej osobie?

Sabina D – Barcelona

 

Medytuję od 30 lat. Szesnaście lat temu nauczyłem się tak zwanego opuszczania ciała (OOBE), a ściślej mówiąc – odłączania się od ciała i „podróżowania” po Wszechświecie. Początkowo było to spontaniczne OOBE bez wpływu na to, dokąd podróżuję. Ten okres wspominam najgorzej, ponieważ najczęściej trafiałem do miejsca paskudnego, zwanego astralem. Astral – to śmietnik pełen pokręconych osobników i jeśli ktoś wierzy w „czyściec”, to tak go sobie wyobrażam. Niestety część z nas trafia tam po śmierci ciała. Jedni z własnego wyboru, a inni dlatego, że nie wiedzą iż – mówiąc po naszemu – nie żyją. Ci drudzy, prędzej lub później, wydostają się z tego miejsca poprzez własną pracę lub dzięki pomocy innych – bardziej światłych – bytów, ale to troszkę trwa. Na ten temat można napisać kilka książek, które i tak nie wyczerpią tematu, dlatego ograniczę się tylko do tego, co tutaj napisałem.
Wskutek własnej pracy i pomocy mistrzów żyjących w ciałach oraz tych, którzy żyją tam jako istoty bezcielesne – udało mi się „przenieść” do bardziej przyjaznych miejsc, które są miliardy razy piękniejsze od  znanych nam najpiękniejszych doznań na ziemi. Nawet nie będę się tutaj starał o opisanie tych miejsc, ponieważ wszystko co można wyrazić naszym skromnym językiem dalekie jest od rzeczywistości tam istniejącej. Ale to nie koniec – poza nieopisanym pięknem, jest tam również czysta świadomość i niezwykła mądrość, przy których Einstein, Arystoteles czy Mozart, to niemowlęta. To niestety ma również złą stronę, ponieważ aby tę mądrość przyswoić, trzeba być przynajmniej troszkę rozumnym. Jednak są tam takie metody przekazywania tej wiedzy, które nawet mnie pozwalają na jej czerpanie. Jedną z nich, jest coś w rodzaju „filmu”. Filmu, który można oglądać z różnych stron i w który można „wejść” Kiedy w taki „film” się wchodzi – można nie tylko „grać w nim rolę”, ale również odczuwać wszystko (zapach, uczucia, myśli oraz odczucia dotyku, zimna, smaku, itd.). Ten rodzaj doświadczania lubię najbardziej, gdyż mój umysł sobie z tym całkiem dobrze radzi. Ale ponieważ to znowu jest temat na miliard książek, to wracam do odpowiedzi na pytanie.

Tak jak napisałem wyżej, wiedzę tę „otrzymałem” w trakcie wykładów, którym towarzyszyły takie „filmy” oraz dzięki Mistrzom, którzy pomagali mi to zrozumieć. Teraz jeśli idzie o przydatność tej wiedzy dla każdego z nas. Sama wiedza o tym „Kim jesteś” – jest oczywiście bardzo przydatna, gdyż właśnie to decyduje o „dostępie” do wszystkiego. Mądrość, świadomość, wiedza, pieniądze, powodzenia, zdrowie i wszystko, czego pragniemy, zależy od tego Kim jesteś. Każdy stan – ma swoje przywileje. Jeśli „jesteś” żebrakiem, to masz dostęp do biedy. Jeśli jesteś „nauczycielem” to masz dostęp do wiedzy, itd. Oczywiście to nie znaczy, że jesteś żebrakiem lub nauczycielem – znaczy tylko, że to o sobie myślisz. Ale to nie koniec trudności. Ponieważ sama wiedza o tym Kim jesteś – nie za dużo jeszcze daje. Dopiero bycie tym, kim jesteś – otwiera przed Tobą WSZYSTKO ! Każdy z nas – w inny sposób „staje się” tym, kim jest. Pomocą dla mnie w rozpoznaniu tego stanu jest umiejętność rozmawiania z Twoją duszą. Ale to temat na inną rozmowę.

34. O kolejnych sesjach

Byłam u Pana na spotkaniu więc mogę powiedzieć, że jestem Pana klientką. Jednak wczoraj dowiedziałam się od innego Pańskiego klienta, że każde następne spotkanie jest coraz trudniejsze z powodu podwyższonej wibracji. Czy jest to prawdą?

 

Tak, jest to prawdą – choć mieliście Państwo zachować poufność, co do niektórych informacji ze spotkań, a ta do takich należy.
Trudno – ponieważ to pytanie już padło – odpowiem na nie.
Podczas pierwszej sesji dostosowuję swoją energię do energii klienta tak, aby mógł z niej w jak największym stopniu skorzystać. Przy następnych sesjach (oczywiście jeśli takie są) energia jest przesyłana w większej ilości i o podwyższonej wibracji. Jak wiemy, energii nie widać, więc klient może tylko poczuć (lub nie) , że jest troszkę inaczej, niż w poprzedniej sesji, a i rozmowa staje się nieco mniej (ale wystarczająco ) zrozumiała. Podczas kolejnych sesji –  wszystko o czym tu mówię wzrasta. Ostatnia sesja jest w zasadzie milczeniem, ponieważ przesyłana energia jest wtedy już na tyle wysoka, że słowa stają się zbyteczne. Oczywiście nie każdy jest gotów na taki proces, ponieważ każdy z nas funkcjonuje w swoim tempie  i absorpcja energii u każdego przebiega inaczej.
To co tutaj opisałem – jest raczej rzadko praktykowanym modelem, niż powszechnie stosowaną praktyką. Warto jednak tutaj dodać, że pierwsza sesja, jest zazwyczaj wystarczająco mocna, aby uruchomić uśpione programy w naszym ciele, które są odpowiedzialne za samo-uzdrawianie ciała. Choć tak naprawdę, najważniejszym „organem” wymagającym „naprawy” jest zazwyczaj nasza świadomość, dlatego czasami jedno wypowiedziane trafnie zdanie, które zostanie mi „podpowiedziane” przez duszę, potrafi uruchomić w człowieku takie moce, że żadna dodatkowa energia nie jest już mu potrzebna.  Ale to jest temat na oddzielną rozmowę.
GC – Dordaca Duchowy


			

33. O byciu mądrym, zdrowym, młodym i bogatym

Zbliża się sezon wyborów i każdy z kandydatów chce je wygrać. Ale aby to osiągnąć, trzeba robić wrażenie mądrego, szlachetnego, bogatego, itd. Czy może im Pan pomóc w tym?

 Katarzyna K. – Londyn

 

Od  doradzania jak zrobić  wrażenie na wyborcach, aby uwierzyli, że kandydat jest mądry, zdrowy, szlachetny, itd.   macie  Państwo w Polsce kilku specjalistów od manipulacji, a ja się tym nie zajmuję. Powiem więcej – brzydzi mnie taka praca i uważam ją za szkodliwą.

Natomiast mogę pomóc takiej osobie, która nie chce robić tylko wrażenia, ale chce BYĆ  mądrym, zdrowym, młodym i bogatym. Takiej osobie pomogę w wielką przyjemnością. I takich kandydatów w tych wyborach Państwu życzę.

Doradca Duchowy GC